Grafika POST (30)
W poprzednim wpisie o neofobii opowiedziałam Wam, czym to zjawisko tak naprawdę jest i dlaczego w ogóle pojawia się w życiu naszych dzieci.

W kontekście neofobii czasem lepszy jest brak reakcji niż nadmierna, negatywna reakcja.

Dzisiaj obiecałam Wam wpis praktyczny! Opowiem zatem o dwóch sprawach:

  1. Jakie czynniki mogą wpłynąć na to, że moje dziecko łagodnie przejdzie przez etap neofobii?
  2. Jak reagować, co robić, gdy neofobia już do nas zawita?

Najważniejsze, byście pamiętali, że to zjawisko jest normalne, naturalne i może samoistnie zniknąć! Zazwyczaj pojawia się między 2 a 6 rokiem życia. Jest przyczyną zmartwień ogromnej rzeszy rodziców, dziadków, opiekunów itp.!

Jednak nie wszystkie dzieci dotyka w tym samym stopniu. Czy są jakieś czynniki, które mogą zmniejszyć objawy neofobii? Wiele wskazuje na to, że tak!

Zanim przyjdzie neofobia! Jak przygotować na nią dziecko?

Jest kilka rzeczy, które mogą sprawić, że dziecko łagodnie przejdzie przez czas ograniczania różnorodności pokarmowej. Jeżeli jesteś w ciąży, masz w domu noworodka lub dziecko na początku rozszerzania diet – zainwestuj kilka minut i przeczytaj koniecznie te podpunkty 😀

A jeśli Twoje dziecko jest już nieco starsze i nieuchronnie zbliża się do neofobicznego czasu…. sprawdź, czy są czynniki, które będą działały na jego korzyść 😀

1.Karmienie piersią. Skąd ten mechanizm? Dzieci karmione piersią przyzwyczajają się do tego, że mleko ma każdego dnia nieco inny smak, dlatego tak ważne jest, by dieta matki karmiącej nie była uboga! Noworodki w czasie karmienia piersią nie tyle uczą się nowych smaków (matka może jeść czosnek codziennie, a dziecko i tak może go później nie lubić, choć niektóre badania pokazują, że i preferencje smakowe się “przenoszą”), co uczą się różnorodności. A pamiętacie na pewno, że różnorodność to jedna z najważniejszych zasad zdrowego żywienia.  Mieszanka mlekozastępcza zawsze smakuje tak samo, a mleko matki zawsze inaczej. To uczy dzieci, że jedzenie może smakować różnie i nadal być sycące i smaczne (2)

Close-up portrait of sweet newborn baby breastfeeding. Young mother holding her baby on her arms feeding. Happy motherhood concept, indoors shot

Close-up portrait of sweet newborn baby breastfeeding. Young mother holding her baby on her arms feeding. Happy motherhood concept, indoors shot

2.Wczesne wprowadzenie warzyw i owoców do diety. Zatem nie kaszka, nie kleik, nie budyń – po prostu różne, kolorowe warzywa i owoce. Na początku w najprostszej formie a potem szalejemy z łączeniem smaków, formami przygotowania, konsystencjami, przyprawami, dodatkami! Dziecko po 6. miesiącu może jeść wszystko (choć oczywiście nie naraz :P) poza surowym mięsem, rybą i jajkiem oraz grzybami (5)

3.Jak największa różnorodność smaków poznana do 1. urodzin. Naprawdę to najlepszy moment na urozmaicanie diety! Masło orzechowe? Mleko kokosowe? Ryba w imbirze? Rabarbar? A czemu nie! Pamiętaj, że nawet jeśli Twoje dziecko źle reaguje na nowy smak, nie oznacza to, że na pewno go już nie polubi.

Dzieci potrzebują ok. 8-15 prób zapoznania się z nowym smakiem, zanim będą w stanie go zaakceptować.

Pamiętaj również, że smaki dziecięce są po prostu zmienne… Dzisiaj maluch lubi pomidory a za tydzień już nie… standard 😀

4.Karmienie domowym jedzeniem. Okazuje się dzieci karmione domowym jedzeniem są w większym stopniu chętne do poznawania nowych smaków i tekstur i jadzą bardziej różnorodne warzywa i owoce w ciągu kolejnych 7 lat, niż dzieci karmione słoiczkami (1)

5. Częste proponowanie dziecku niewielkich ilośc pokarmu z talerza rodzica. Zwiększa to ufność dziecka do jedzenia i sprzyja otwartości na nowe smaki. A im więcej dziecko nowych smaków pozna przed neofobią, tym łatwiej ten okres przetrwa.

6. Wczesne wprowadzenie pokarmu w kawałkach lub chociaż z kawałkami. Istnieje co najmniej wrażliwy okres na rozwój umiejętności żucia. Wprowadzenie żywności z kawałkami w lub po 10. miesiącu w badaniach było związane z większą liczbą trudności w karmieniu w wieku 15 miesięcy i później. Zatem kawałki już od 6. miesiąca życia!

sposób na neofobię

7. Poznawanie jedzenia w niezmienionej, naturalnej formie. Zatem wspólne zakupy, oglądanie książeczek dot. jedzenia, gotowanie, krojenie, mieszanie ale również podawanie prostych kompozycji smakowych, np. ugotowana marchewka, ugotowany brokuł, szczególnie na samym początku rozszerzania diety. Pozwólmy dzieciom patrzeć na to, jak powstaje posiłek dla nich! Zanim dziecko zaakceptuje nowy smak, musi dowiedzieć się, jak dany produkt wygląda.

8. Wczesne rozpoznanie trudności sensorycznych. Dzieci z większą wrażliwością sensoryczną mają trudności z akceptacją nowych konsystencji. Te z wrażliwością zapachową, smakową i dotykową bardziej ograniczają swój jadłospis w okresie neofobii i w mniejszym stopniu modelują ilość i różnorodność  owoców i warzyw spożywanych przez matkę. Dlatego tak ważna jest wczesna diagnoza. Jeżeli Twoje dziecko ma trudność z akceptacją nowych konsystencji, wypluwa jedzenie, krztusi się nim, może wymiotuje, lepiej skonsultuj się ze specjalistą – neurologopedą, terapeutą SI.

Pamiętaj jednak, że siła neofobii w ok. ⅔ jest zależna od genetyki! Zatem są sprawy, których nie przeskoczymy. Przestraszyłam Cię?

Sama byłaś niejadkiem? Twój partner do tej pory nie lubi jeść? Boisz się, że przekazaliście swojemu dziecku “geny neofobii”? Nie przejmuj się! Wykorzystaj wszystkie rady i zachowaj spokój. Pamiętaj, że geny to tylko naładowany pistolet. To środowisko decyduje o tym, czy wystrzeli i jakie będą efekty wystrzału. Dzięki różnorodnej diecie, braku nacisku jesteś w stanie zminimalizować szkody.

Gdy neofobia już się pojawi…

To właśnie w okresie neofobii swoje początki mają jedne z najczęstszych problemów z jedzeniem naszych dzieci. To w tym czasie wiele dzieci z cudownych, rozkosznych Małych Smakoszy, zamienia się w tzw. “niejadków”.

Czyżby neofobia (bądź co bądź dar od ewolucji) chciała, byśmy wszyscy byli niejadkami?

http://szpinakrobibleee.pl/akademia-malego-smakosza/

Uwierzcie, że ogromny procent rodziców, których dzieci mają trudności w jedzeniu, opowiada mi, że to właśnie ok. 2-3 roku życia ich dziecko nagle przestało jeść! Co działo się później? Rodzice próbowali, starali się, zachęcali, gotowali, namawiali albo w ogóle rezygnowali z proponowania nowych smaków i zamieniali się w tzw. “kucharza na życzenie”. Wspomina o tym również Gonzales w swojej książce “Moje dziecko nie chce jeść”.

Neofobia jest zjawiskiem rozwojowym, to znaczy, że nie ma w niej nic dziwnego (choć oczywiście może być uciążliwa…) i może zniknąć tak samo niespodziewanie, jak się zaczęła!

Problem nie leży w samym zjawisku, ale w naszej reakcji na nie.

Martwimy się, że nasze dziecko zaczęło jeść mniej, że nie chce już próbować, że próbuje wykluczyć znane i lubiane do tej pory pokarmy… To frustrujące i nieco przerażające dla rodziców.

Coraz mocniej bowiem zdajemy sobie sprawę z tego, że zdrowe żywienia, zdrowe nawyki to ogromnie ważna sprawa dla naszych dzieci. Po prostu chcemy, by jadły dobrze i wkładany w to masę wysiłku! Przez 2 lata usilnie pokazujemy dzieciom, jakie fajne są warzywa, jakie smaczne jest zdrowe jedzenie….a potem klops. Nagle maluch nie chce tknąć marchewki ani pietruszki!

To może wkurzyć! Ale cóż… ja już wiem, że w rodzicielstwie jest masa wkurzających rzeczy 😀

Jedno, co można zrobić, to dobrze przygotować się na ten moment! Kto wie, może neofobia dzięki temu przebiegnie u Was niemal niezauważalnie? 🙂

Po 1. musisz zdawać sobie sprawę, czym ta neofobia w ogóle jest i kiedy może się pojawić. Dlatego tak ważna była pierwsza część wpisu o neofobii. Dzięki temu nie będziesz zamartwiać się, że coś niedobrego dzieje się z dzieckiem. Choć warto oczywiście dokładnie przyjrzeć się np. nagłym zmianom apetytu. Wszystkie niepokojące objawy u dziecka, które warto dokładniej przebadać znajdziesz w tej notatce.

Portrait of beautiful child eating sweets at home.

Po 2. zrób tych kilka rzeczy, o których piszę poniżej. Dla stałych czytelników bloga, myślę że te porady nie będą zaskakujące, ale nawet nie wiecie jak byłam miło zaskoczona, że moje dotychczasowe porady tak dokładnie pokrywają się z zaleceniami naukowców, którzy przebadali setki tysięcy rodzin 😀

Co może pomóc Wam przetrwać okres neofobii?

  • Nieustająca ekspozycja na nowe smaki (przez wszystkie zmysły!!! dziecko czuje zapach przyrządzanego jedzenia, widzi co jedzą rodzice, patrzy, jakie warzywa i owoce przynosimy ze sklepu, dostaje różnorodne produkty, smakuje ich i doświadcza różnorodności przez mleko matki). Dlatego tak ważne jest, by rodzice nie podporządkowywali wszystkich posiłków pod gusta dzieci, tylko nadal jedli to, co lubią! Oczywiście, jeżeli Wy lubicie ostrygi w czosnkowym sosie, a Wasze dzieci nie dotykają ich nawet bardzo długim kijem, to ugotujcie do nich makaron i po kłopocie 😀
  • Nieustanne proponowanie. Dlatego nie zamykaj się na “potrawy, które moje dziecko lubi”, tylko nieustannie proponuj (a raczej po prostu podawaj, pozostawiając dziecku decyzję, o zjedzeniu/spróbowaniu. O tym, jak można różnorodnie podawać warzywa pisałam w tym wpisie, a tu znajdziesz ponad 60 sposobów na “przemycenie” warzyw w diecie dziecka! Twoje dziecko nie musi mieć nielubianej potrawy na talerzu (chyba, że to bez problemu toleruje), nie musisz przy każdym posiłku zachęcać go do spróbowania czegoś, nawet Ci to odradzam. Ale jeżeli nieznane/nielubiane jedzenie będzie stale widoczne, dostępne, to jest nadzieja, że w pewnym momencie dziecko chętniej go spróbuje.
  • Delikatne zachęcanie do próbowania. Delikatne, bo do próbowania, podobnie jak do jedzenia, nie wolno zmuszać. Ale można pokazać dziecku, że próbowanie i otwieranie się na nowe smaki nie musi boleć. Najważniejsze to zrozumieć, że próbowanie wcale, ale to wcale nie jest związane z jedzeniem. Zatem nawet, jeśli Twoje dziecko spróbuje czegoś nowego i mu to zasmakuje, wcale nie oznacza to, że będzie chciało to zjeść. Po drugie próbowanie wcale nie oznacza włożenia czegoś do ust! Próbowanie to powąchanie, polizanie, pocałowanie, włożenie do buzi i wyplucie itp.
  • Brak presji, nacisku, zmuszania. Uwierzcie, że presja bywa tak delikatna, że wydaje nam się, że nie ma jej w ogóle….a jednak nasze dziecko ją czuje. Zobacz, co może czuć w tej sytuacji dziecko. 
  • Możliwość samodzielnego poznawania jedzenia. A zatem wewnętrzna zgoda rodzica na bałagan, samodzielne jedzenie (często również rękoma), wypluwanie (choć w kulturalny sposób) i w dużym stopniu zabawę jedzeniem. Oczywiście możemy tej zabawie nadać pewne ramy i zasady, ale tak czy siak babranie się w jedzeniu jest fajne!

Szpinak robi bleee! Czyli wielkie obrzydzenie!

Badania pokazują, że kluczowe w przekroczeniu okresu neofobii jest ograniczenie uczucia obrzydzenia u dziecka. Co możemy zrobić?

  • Prezentować nieznaną żywność w ciekawym, pozytywnym świetle. Mówmy głośno o jej smaku, zapachu, o tym jaką przyjemność sprawia nam jej jedzenie. Ale szczerze! 😀 Nie udawaj!
  • Prezentować nową żywność jeszcze przed jedzeniem (zakupy, gotowanie, zabawa w gotowanie). W ten sposób oswajamy dziecko z wyglądem i zapachem nielubianej potrawy.

Daughter feeding cookies to her mother in kitchen

  • Unikać jakiejkolwiek presji w zakresie zachęcania dziecka do próbowania nowych produktów (udowodniono, że dzieci na które wywierana jest presja w zakresie poznawania nowych produktów wykazują silniejsze objawy neofobii)
  • Sami próbujmy nowego jedzenia!  Jedzmy jedzenie, którego nie lubią nasze dzieci. Okazuje się, że im więcej osób próbuje jedzenia w otoczeniu dziecka, tym większa szansa na to, że również ono tego spróbuje (4)

JEST NADZIEJA?

Ale nic, ale absolutnie nic, niestety nie da nam gwarancji, że nasze dziecko przejdzie przez okres neofobii nie zmieniając zupełnie swojego stosunku do jedzenia. Ani BLW, ani karmienie piersią, ani to jak odżywiają się rodzice. To wszystko może zmniejszyć szanse na to, że neofobia bardzo ograniczy jadłospis dziecka. Może ułatwić mu przejście przez ten czas. Może skrócić okres jego trwania i sprawić, że to naprawdę będzie tylko taka faza, która, jak większość rodzicielskich problemów, po prostu mija.

Jednak to, że neofobia jest okresem trudnym a właściwie niemożliwym do uniknięcia, wcale nie oznacza, że nie możemy z nią nic zrobić. Tak naprawdę najważniejsze jest nie to, czy ona u naszego dziecka się pojawi, tylko co my z tą neofobią zrobimy. Najważniejsza jest zatem po prostu reakcja rodzica. Czy pójdziemy w stronę “jedzenia na zamówienie”, czy w stronę “musisz to zjeść”? A może znajdziemy rozsądny, ciepły, wspierający i ułatwiający mądre wybory żywieniowe środek?

Zachowamy równowagę., jednocześnie motywując, wspierając i umożliwiając różnorodne jedzenia i jednocześnie nie naciskając i nie wywierając presji na dziecko?

Nie wierzysz, że takie rozwiązania istnieją? Myślisz, że musisz albo odpuścić i w 100% podążać za preferencjami dziecka albo “nie dać sobie dziecku wejść na głowę”? Poznaj rozwiązania, które działają! Pozostały już tylko 2 dni sprzedaży kursu “Akademia Małego Smakosza, czyli jak odczarować niejadka”. Sprzedaż kończy się 3 lipca. Miejsc na kursie pozostało tylko kilka! Dołącz do nas już dziś.

19182083_1569214979796338_1479570317_o


  1. https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC5438435/ 
  2. https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4796330/pdf/13679_2016_Article_202.pdf 
  3. Werthmann J, Jansen A, Havermans R, Nederkoorn C, Kremers S, Roefs A. Bits and pieces. Food texture influences food acceptance in young children. Appetite. 2015;84:181–7.
  4. http://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S0195666307003716
  5. Coulthard H, Harris G, Emmett P, the ALSPAC team Long term consequences of early fruit and vegetable feeding practices. Pub Health Nutr. 2010;13(12):2044–2051. doi: 10.1017/S1368980010000790.