„By niejadek zjadł obiadek…”

Wszyscy wiedzą o jaki specyfik chodzi! Nie jestem farmaceutą, nie jestem w stanie ocenić składu popularnych syropków i leków „na apetyt”. Mam nadzieję, że Pan Tabletka w niedługim czasie popełni taki wpis, który byłby idealnym uzupełnieniem tego.

Co jakiś czas ktoś zadaje mi pytanie: czy polecam jakiś syrop na apetyt? Jak poprawić apetyt dziecka?

Totalnie przeraził mnie jeden z komentarzy na Instagramie, w którym zaniepokojona mama pisała, że lekarz zalecił jej dziecku lek na alergię, bo skutkiem ubocznym stosowania leku bywa nadmierny apetyt.

Postanowiłam zatem napisać krótki wpis o tym,

CZY TWOJEMU DZIECKU POTRZEBNY JEST SYROP NA APEYTYT?

Najpierw musimy zmierzyć się z pytaniem, czym w ogóle jest apetyt i jaki on może mieć związek z niejedzeniem u Twojego dziecka.

 

Apetyt, głód, niejadek

Apetyt to po prostu pragnienie przyjęcia jakiegoś pokarmu. Apetyt nie wynika z funkcji fizjologicznych naszego organizmu (czyli realnego głodu, który sygnalizuje konieczność dostarczenia składników odżywczych) a z potrzeb psychologicznych. Za regulację apetytu odpowiadają zupełnie inne mechanizmy niż za regulację głodu.

Gdy czujemy głód, oznacza to w maksymalnym uproszczeniu, że nasz organizm wysyła nam sygnał o zapotrzebowaniu na składniki odżywcze. Wtedy też zazwyczaj zwiększa się nasz apetyt na różne pokarmy. W przebiegu niektórych chorób (anoreksji, niektórych nowotworów, przy dużym osłabieniu) pojawia się znaczące obniżenie apetytu. Gdy nie mamy apetytu, trudno nam zmobilizować się do zjedzenia czegoś, mimo że nasz organizm poprzez sygnalizację głód-sytość, wysyła nam informację o tym, że powinniśmy coś zjeść.

Bywa też tak, że mamy nadmierny apetyt (co towarzyszy czasem otyłości, zaburzeniom odżywiania z napadami objadania, bulimii). Czasem jemy „oczami”, bo coś nam bardzo smakuje lub obawiamy się, że długo nie będziemy mogli tego zjeść.

Można śmiało założyć, że wszystkie małe dzieci, które nie cierpią na wrodzone genetyczne choroby zaburzające regulację głodu i sytości, są w stanie samodzielnie decydować o tym, ile jedzenia potrzebują. Często organizmy dzieci porównuję do małych plików excela, w których dokonywane są skomplikowane wyliczenia podsumowujące każdy kęs pokarmu i każdy łyk napoju spożyty przez dziecko w ciągu dnia, tygodnia i miesiąca. Ten skomplikowany program z ogromną precyzją decyduje o tym, czy należy zjeść jeszcze jeden kęs kotleta, czy w tym miejscu najlepiej zakończyć posiłek. Nikt nie umie tego wyliczyć tak dokładnie, jak nasze dzieci!

Dzieci są świetne w zarządzaniu głodem i sytością! Dlatego pierwszym krokiem w kierunku dobrego żywienia dzieci jest wprowadzenie zasady podziału odpowiedzialności. Zgodnie z nią naszym zadaniem jest dostarczenie dziecku dobrego pożywienia, zadaniem dziecka natomiast jest decydowanie o potrzebach swojego organizmu.

To zaufanie, że moje dziecko zna się na swoim ciele jest ogromnie ważne!

A jeśli dziecko nie chce jeść?

Mówiłam o tym, wielokrotnie – jeśli dziecko nie chce jeść, najprawdopodobniej ma ku temu ważne powody.

 

Często po prostu nie jest głodne! Być może boi się jedzenia? Być może jedzenie jest dla niego bolesne albo nieprzyjemne?

Zajrzyj koniecznie do tych wpisów:

Neofobia

Gdy dziecko pije tylko mleko

Niejadek – historia prawdziwa

Robaki – dlaczego próbowanie jest takie trudne?

Polecam Ci również nagranie Porannej Melisy w tym temacie:

Czy, gdy dziecko „mało je”, znaczy że je nieprawidłowo?

Zazwyczaj nie. Większość dzieci, nawet tych z dużymi trudnościami w jedzeniu je wystarczająco dużo i rośnie i rozwija się prawidłowo. Dzieci zdecydowanie częściej mają problem z akceptacją różnorodnych smaków. Ich dieta bywa zatem wybiórcza, rzadko jednak realnie jedzą zbyt mało. Nawet niedobory żywieniowe nie są zbyt powszechne u tzw. „niejadków”! Badania pokazują, że „niejadki” zazwyczaj nie cierpią z powodu poważnych niedoborów żywieniowych, choć niektórych składników spożywają nieco mniej niż rówieśnicy.

Wiem, że gdy patrzysz na ilości zjadane przez Twoje dziecko, może wydawać Ci się, że to z pewnością za mało… ale dzieci mają naprawdę różne potrzeby! 

Zatem nawet dziecko, które je niedużo i niechętnie, prawdopodobnie je tyle, ile potrzebuje. Jego sygnalizacja głodu i sytości działa prawidłowo. Tylko przy bardzo dużych trudnościach w jedzeniu (np. ARFID, anoreksji – pojawia się ryzyko niedożywienia).

Sygnałem o tym, że dziecko rzeczywiście je za mało, jest chudnięcie lub zahamowanie wzrostu. U małych dzieci korzystamy z siatek centylowych, by ocenić, czy rosną prawidłowo. Jeśli Twoje dziecko utrzymuje się mniej więcej na tym samym centylu (nawet jeśli jest to np. 3 czy 10 centyl!), to jest to prawidłowe.

PRZECZYTAJ! 5 pierwszych kroków dla rodzica „niejadka”

Gdy dziecko chudnie, zbyt wolno rośnie, pojawiają się poważne niedobory żywieniowe – problemem nie jest brak apetytu a rozwiązaniem nie jest poprawa apetytu! Niezbędna jest tu prawidłowa diagnoza – dlaczego tak się dzieje? 

Takie dziecko potrzebuje fachowej pomocy lekarskiej, nie leku na apetyt.

Czy niejadek ma kiepski apetyt?

Jeśli wykorzystamy prawidłową definicję apetytu, jako ochoty na zjedzenie czegoś, to tak, dziecko z trudnościami w jedzeniu może mieć kiepski apetyt. 

Jedzenie może dla dziecka być nieprzyjemne (presja, zmuszanie, odwracanie uwagi), może być niesmaczne (nadwrażliwości sensoryczne, negatywne skojarzenia, preferencje smakowe). Również atmosfera w czasie posiłków może odbierać apetyt (gdy ktoś zachęca nas usilnie do jedzenia, zabawia, zakazuje, nakazuje i zmusza… to raczej nie sprawia, że mamy ochotę coś zjeść, prawda?). Gdy jemy w stresie, mamy napięty żołądek, ściśnięte szczęki, zaczyna boleć głowa… to nie sprzyja chęci do jedzenia.

Dziecko z kiepskim apetytem, może jeść mało chętnie (szczególnie pokarmy, które mu średnio smakują), ale zazwyczaj jednocześnie je chętnie pokarmy, które lubi i które mu smakują. Dlatego słaby apetyt nie przekłada się realnie na to, czy dziecko je za mało. 

 

Zatem jednym z kierunków pracy z dzieckiem z trudnościami w jedzeniu jest poprawa jego „ochoty na jedzenie”, czyli sprawienie, by jedzenie kojarzyło mu się pozytywnie, by w czasie posiłków czuło się bezpiecznie, by nie bało się próbować nowości. Ale ochota na jedzenie nie ma żadnego związku z tym, ile jedzenia dziecko potrzebuje (jak odczuwa głód i sytość!). Dziecko z lepszym apetytem je chętniej, a nie więcej… może jeść bardziej różnorodnie, z większym uśmiechem, spokojem… ale nie w ogromnych ilościach.

Poczytaj wpisy o tym, jak oswajać jedzenie! 

9 sposobów na to, by dziecko chciało próbować

Czego nie mówić do dziecka w czasie posiłków? 

Zabawy przy jedzeniu

Jeśli jednak apetyt zależy od naszej psychiki, jak syrop, działający na nasze jelita, może poprawić apetyt u dziecka?

I tu leży największy błąd syropów na apetyt. Mają zmienić coś, co nie jest przyczyną niejedzenia u dzieci. Syrop na apetyt nie sprawi, że dziecko poczuje się bezpieczniej w czasie posiłku. Syrop na apetyt zatem wcale nie wpływa na apetyt. 

Ale czy sprawi, że dziecko zacznie jeść więcej? O tym w drugiej części wpisu:

SYROP NA APETYT Z BLISKA…

Co zawiera syrop na apetyt?

Obecnie na polskim rynku spotkamy kilka tzw. „syropów na apetyt”. Są to suplementy diety, które w swoim składzie zawierają wyciągi z ziół, tzw. surowce goryczowe (wyciągi z cykorii, grejpfrutu czy gorzkiej pomarańczy) oraz różne zestawi witamin (głównie z grupy B oraz witaminę C). Niektóre zawierają również wyciągi z owoców (bzu czarnego, malin, aronii).

syrop na apetyt

https://www.doz.pl/apteka/p10763-Apetizer_Junior_syrop_dla_dzieci_100_ml

 

IMG_6588

https://www.doz.pl/apteka/p133013-DOZ_PRODUCT_Apetin_Senior_syrop_120_ml

Niestety poza tymi składnikami syropy na apetyt zawierają również całą gamę dodatków, w postaci cukru, zagęstników, konserwantów.

Czy syrop na apetyt działa?

Stosowane zioła (mięta, koper, pokrzywa, imbir) kojarzone są rzeczywiście z pozytywnym wpływem na funkcjonowanie układu pokarmowego (działanie rozkurczowe, eliminacja gazów, działanie żółcio- i moczopędne). Jednak czy tego oczekujemy od syropu na apetyt?

Składniki goryczowe (czyli o gorzkim smaku) tradycyjnie kojarzone są ze zwiększeniem wydzielania soków żołądkowym, co ma przekładać się na zwiększenie łaknienia. Gorzkie smaki przywodzą na myśl tzw. aperitif, podawany tradycyjnie w wielu krajach przed posiłkiem gorzki napój, zazwyczaj alkoholowy, który ma za zadanie poprawić apetyt. Zatem wydaje się, że jest w tym jakiś sens, jednak musimy przyjrzeć się bliżej!

Gorzki smak w rzeczywistości jest dla naszego organizmu swego rodzaju ostrzeżeniem: „Uważaj, to może być trucizna!”. Wiele wskazuje na to, że właśnie pewna naturalna nadwrażliwość na gorzki smak u dzieci jest jedną z przyczyn rozwojowej neofobii (i niechęci do próbowania szpinaku przez dwulatków). Receptory gorzkiego smaku w naszych ustach, mają zadziałać jak pierwsza linia obrony – stymulować wyplucie potencjalnie szkodliwego pokarmu. Oczywiście jako osoby dorosłe jesteśmy w stanie przyzwyczaić się a nawet docenić smak gorzki i cierpki (dlatego zazwyczaj dopiero w dorosłości zaczyna smakować nam kawa, piwo czy cykoria). Badania pokazują jednak, że nasz organizm wyposażony jest również w drugą linię obrony umiejscowioną w jelicie cienkim.

alternative-alternative-medicine-aromatherapy-163186

Receptory gorzkiego smaku znajdujące się w jelitach, mają stymulować wydzielanie hormonów spowalniających trawienie – co ma na dłużej zatrzymać potencjalnie szkodliwy pokarm w żołądku oraz przyspieszać pojawienie się uczucia sytości, by powstrzymać nas przed dalszą konsumpcją pokarmu (1).

Późniejsze badania wskazują, że gorzki smak może dwojako wpływać na nasz apetyt – w szybkiej perspektywie (ok. 30 minut), ma zwiększać wydzielanie greliny (hormonu głodu, czyli zwiększać naszą ochotę na jedzenie), w perspektywie dalszej (ok. 4 h), ma zwiększać poczucie sytości i hamować dalsze jedzenie (2).

Można zatem przyjąć, że rzeczywiście gorzkie zioła, tradycyjnie proponowane przed posiłkiem, mają szansę zwiększyć nasz apetyt, a raczej sprawić, że będziemy w stanie zjeść nieco więcej. Czy jednak efekt utrzymuje się, gdy napój dosłodzimy porządną dawką cukru? A przecież tak właśnie tworzone są syropki na apetyt. Bazując wyłącznie na logice – nie sądzę. Do tego dochodzi możliwy efekt hamowania procesów trawienia. Chyba nie o to nam chodziło, prawda?

Efekt odchudzający?

Co niezwykle ciekawe, te same substancje (imbir, cykoria, grejpfrut czy gorzka pomarańcza), posądzane o wpływ na zwiększenie apetytu u dzieci, mają całkiem nieźle udowodnione działanie „zmniejszające apetyt” czy „zwiększające uczucie sytości”. Sporo badań (3,4) wskazuje, że ekstrakty z tych roślin mogą przyczyniać się do poprawy tzw. metabolizmu, pozytywnie wpływać na efekty odchudzania i kontrolę apetytu.


Nawet zatem, jeśli uznamy, że faktycznie niektóre z substancji obecnych w „syropie na apetyt” mogłyby pozytywnie wpływać na łaknienie u dziecka i nawet jeśli założymy, że to właśnie ten wręcz mityczny „brak apetytu” byłby przyczyną niejedzenia Twojego dziecka, to…. syrop na apetyt nie ma prawa działać. Bo jest słodki… a wszystkie badania nad składnikami goryczkowymi opierają się na założeniu, że one są gorzkie.

Ponadto – brak apetytu to problem natury psychologicznej. Na niechęć do jedzenia u dziecka pozytywnie może wpłynąć poprawa atmosfery w czasie posiłku, zmniejszenie presji, oswajanie jedzenia, ale nie stymulacja wydzielania kwasu żołądkowego…

Na sam koniec argument koronny – syrop na apetyt dla dziecka jest bardzo słodki, zawiera ok. 30-40 kcal w łyżce, jeśli podamy go 3 razy dziennie, nasze dziecko spożyje dodatkowe 120 kalorii, które mogłoby zjeść w postaci jakiegokolwiek innego pokarmu….


 


  1. Meyerhof W. Elucidation of mammalian bitter taste. Rev Physiol Biochem Pharmacol, 2005, 154:37–109.
  2. Janssen S., Laermans J., Verhulst P., Thijs T., Tack J., Depoortere I., Bitter taste receptors and α-gustducin regulate the secretion of ghrelin with functional effects on food intake and gastric emptying. Proceedings of the National Academy of Sciences of the United States of America2011 108(5): 2094–2099.
  3. Kaats GR et al., “Increased eating control and energy levels associated with consumption of bitter orange (p-synephrine) extract: a randomized placebo-controlled study,” Nutrition and Dietary Supplements, vol. 9 (2017): 29-35
  4. Mie Nishimura (i in.) Effects of the extract from roasted chicory (Cichorium intybus L.) root containing inulin-type fructans on blood glucose, lipid metabolism, and fecal properties, Journal of Traditional and Complementary Medicine, 2015 Jul; 5(3): 161–167.