Dawno, dawno temu, gdy byłam jeszcze nastolatką, postanowiłyśmy z moją Mamą upiec pierniczki. A że byłam już wtedy zafascynowana gotowaniem, przeszukiwałam fora (wtedy były fora, nie było Facebooka :D) w poszukiwaniu najlepszego przepisu. Co roku próbowałyśmy innych pierniczków – toruńskich, przedwojennych, miękkich, nadziewanych, dojrzewających itp. Jedne były bardziej ciasteczkowe, inne twarde, jeszcze inne mało pierniczkowe. W końcu wypróbowałam przepisu, który znalazłam na forum CinCin (czy ktoś tam też zaglądał? Dajcie znać!). Przepis nazywał się „Piernikowe gwiazdki wg. przepisu Bakerlady” i to był strzał w 10! 

Te pierniczki spełniają wszystkie moje oczekiwania dotyczące świątecznych wypieków:

  • są miękkie, nie wymagają długiego leżakowania (choć warto dać im chociaż kilka dni!)
  • są bardzo piernikowe (dużo przypraw!)
  • ciasto świetnie się wałkuje
  • ciasteczka dobrze trzymają kształty
  • są przepyszne!
  • są przesycone „magią Bożego Narodzenia” <3

pierniczki-dojrzewające

TO NIE CIASTKA! TO TRADYCJA!

Pierniczki lubię jednak nie tylko za ich smak, ale za cały rytuał z nimi związany. Wspominałam o tym już przy przepisie na najlepszy sos boloński do makaronu – uwielbiam potrawy, które wymagają czasu (nie mylić z zaangażowaniem!). Przypomina mi to, jak ważne jest, by mieć szacunek do żywności i że warto poświęcić jej czas, a ona cudownie się nam odwdzięczy!

Na początku listopada (choć zdarzyło mi się i w październiku) przygotowujemy ciasto na pierniczki dojrzewające. Od razu uprzedzam pytania – wyjdą, jeśli zrobisz ciasto kilka dni wcześniej, ale im dłużej ciasto leżakuje, tym lepiej! Ciasto czeka w piwnicy minimum 1 miesiąc, dojrzewa, nabiera smaku i odpowiedniej konsystencji. Samo ciasto robi się szybko, choć jego przygotowanie jest dość magiczne, dlatego warto zaangażować w nie dzieci :).

Na początku grudnia czas na wypiek! Wyjmujemy wielkie pudło foremek do pierniczków (swego czasu je kolekcjonowałam :)) i wycinamy najróżniejsze kształty. Po pewnym czasie jesteśmy już zmęczeni więc pojawiają się całe wielkie rodziny serduszek, krasnali i misiów… Przy okazji jest czas na rozmowy, słuchanie piosenek i z pewnością jakieś kłótnie (np. czemu ktoś przypalił jedną blachę pierników!).

Potem dojrzewające pierniczki lądują w puszkach. Z tego przepisu pierniki wychodzą dość miękkie i nie wymagają długiego leżakowania. Ale stary piernik, to lepszy piernik, więc warto nie omijać tego etapu i dać im chociaż kilka dni w puszkach!

Etap trzeci to dekorowanie! Moja mama mówi, że to najgorsza część… na pocieszenie powiem, że możesz z niej po prostu zrezygnować! Nieudekorowane smakują tak samo dobrze (a przynajmniej nie mają dodatkowej warstwy cukru!). My część pierniczków lukrujemy (dzieciaki lubią się upaćkać, wiadomo), część oblewamy czekoladą (nadziewane serca <3), a część zostawiamy gołych. Nasze ilości pierniczków dojrzewających są naprawdę duże! Być może u Ciebie porcja będzie mniejsza i roboty będzie mniej.

Po dekoracji pierniki znów lądują w puszkach i tam czekają już na spożycie. Ośmieliłabym się powiedzieć, że nie mają daty przydatności do spożycia! Zdarzało nam się znaleźć zaginioną puszkę z piernikami na Wielkanoc… a może i później. Ważne by miały sucho i były szczelnie zamknięte. Prawda jednak jest taka, że jeśli to będzie główna atrakcja kulinarna Waszych Świąt, z pewnością znikną w mgnieniu oka.

Znasz już zatem zasady przygotowania i tło „historyczne”. Czas na konkrety! 

pie

PIERNICZKI DOJRZEWAJĄCE WG. BAKERLADY

Nie wiem, kim jest Bakerlady… nie wiem, czy nadal Tworzy w internecie. Oryginalny przepis znajdziecie na jej starym blogu pod tym linkiem.  Jeśli macie z nią kontakt, dajcie koniecznie znać 🙂 

Lojalnie uprzedzam! Te pierniczki zawierają tłuszcz, miód, cukier, smalec, jajka i gluten! Nie są dietetyczne. Są pierniczkami 🙂

SKŁADNIKI I PRZYGOTOWANIE:

  • 2 szklanki miodu (spokojnie można dać ok. 1 i 1/2)
  • 1 szklanka cukru (można ograniczyć się do ok. 3/4 szklanki)
  • 200 g masła
  • 150 g smalcu
  • 3 torebki przyprawy piernikowej (bez dodatku cukru i mąki!)
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • 1 łyżeczka imbiru
  • 1/2 łyżeczki mielonego pieprzu
  • 1/2 łyżeczki mielonego kminku (ja pomijam)

Te składniki należy wrzucić do garnka. Rozpuścić tłuszcz, miód i cukier aż granulki cukru nie będą wyczuwalne. Odstawić na ok. 15-30 minut do wystygnięcia.

  • 1 i 1/2 łyżeczki sody
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 4 jajka
  • 1/2 szklanki śmietany

Do ostudzonej masy dodajemy sodę i proszek – uwaga! zaczyna się pienić („piernikowy wulkan”, jak orzekł mój bratanek!). Oraz roztrzepane jajka i śmietanę. Dokładnie mieszamy.

W osobnym naczyniu odmierzamy mąkę:

  • 3 i 1/2 szklanki mąki pszennej (być może trzeba będzie dodać 1/2-1 szklanki)
  • 1 i 1/2 szklanki mąki żytniej razowej

Do masy dodajemy mąkę i dokładnie mieszamy, by nie miała grudek.

UWAGA! Masa jest dość płynna. Jak pisze Bakerlady Masa będzie wyglądać na taką, co nijak nie da się wałkować”. W czasie leżakowania ciasto nabierze lepszej konsystencji. Jednak jeśli ciasto będzie praktycznie płynne – nie obawiaj się dodać 1/2-1 szklanki mąki.

pierniczki-dojrzewające

WERSJA BAKALIOWA PIERNICZKÓW DOJRZEWAJĄCYCH

Oryginalny przepis zaleca dodanie do ciasta bakalii. Możecie to zrobić, bo pierniki zyskują na tym naprawdę dużo! Ale – jeśli nie lubicie, nie macie ochoty, nie macie bakalii – ciasto uda się też bez nich. Ciasteczka bez bakalii łatwiej się wykrawają i mają ładniejsze kształty (np. gdybyś chciała powiesić je na choinkę).

Możecie też wybrać naszą wersję: połowę ciasta zostawiamy bez bakalii, do drugiej połowy dodajemy bakalie. Ciasto bez bakalii wykorzystujemy na upieczenie nadziewanych serc piernikowych, a drugie pożeramy bez nadzienia.

  • ok. 50 g rodzynek
  • ok. 50 g żurawiny
  • ok. 50 g suszonych moreli
  • ok. 50 g zmielonych migdałów
  • ok. 50 g zmielonych orzechów włoskich

Ilość bakalii można zmniejszać lub zwiększać. Zależy jak bardzo bakaliowe ciastka lubicie. Ciasto z bakaliami będzie miększe i nieco słodsze.

UWAGA! Bakalie musisz baaaardzo, bardzo drobno posiekać. Najlepiej pokroić je w drobną kostkę, a potem wrzucić jeszcze do blendera, by dodatkowo je posiekać. Orzechy mają być posiekane na grubą mąkę. Jeśli bakalie będą za duże – będzie trudno kroić pierniki.

PRZECHOWYWANIE:

Tak przygotowane ciasto przekładamy do naczynia: glinianego lub szklanego. Posypujemy mąką z wierzchu, chowamy do chłodnego i ciemnego miejsca nawet na kilkanaście tygodni.

Gdy ciasto jest gotowe – wałkujemy je na grubość ok. 3/4-1 cm i wykrawamy dowolne kształty (jeśli chcemy piec pierniczki nadziewane, ciasto trzeba cieniej rozwałkować). Układamy na blaszce przykrytej papierem do pieczenia, smarujemy rozbełtanym jajkiem i pieczemy w piekarniku nagrzanym do 190 stopni ok. 12-15 minut. Nie za długo! Mają być złotobrązowe.

I to tyle! Zobacz, jakie piękne wychodzą:

pierniczki-dojrzewające

DZIECI WYCHOWANE NA PIERNIKACH

Na koniec chcę Ci powiedzieć, że takie pierniki, to nie tylko absolutnie najcudowniejsza rzecz, jaką możesz zjeść w Bożonarodzeniowy wieczór, ale też szansa na oswajanie jedzenia, bycie razem i tworzenie tradycji. Pierniczki są i znikają. Ale w głowie zostaje wspomnienie – wspólnego czasu w kuchni, zapachu przypraw, czekania (aż dojrzeją, aż się upieką, aż zmiękną!), krzątaniny i smaku pełnego satysfakcji.

Zazwyczaj boimy się, że słodycze niosą ze sobą zbyt duży bagaż emocjonalny. Że uzależniają. Tymczasem takie wspólne pieczenie pomaga normalizować słodycze. Sprawić, że nie będą one już owocem zakazanym, skrywanym cukierkiem zjadanym, gdy mama nie widzi. Będą normalnym elementem życia, ale takim, który wymaga zachodu (czekanie miesiąc, by je upiec naprawdę uczy cierpliwości!) i które je się z umiarem.

Zabieraj się zatem za przygotowania! Powodzenia 🙂