Lsjw #7

Nuda…nuda…nuda…

Dzieci są trudne do rozgryzienia! Z jednej strony mogłyby non stop, do znudzenia i totalnej złości rodziców, jeść pewne potrawy (makaron z sosem pomidorowym, pieczywo czy inne “dziecięce” dania). Z drugiej zaś potrzebują czasem 50 prób, zmian smaków i zaskoczeń, by dowiedzieć się, że brokuł może być jadalny a nawet pyszny. Dlatego potrzebne dzieciom są zmiany! Zmiany w posiłkach (musisz dotrzeć do końca wpisu, by dowiedzieć się, co mam na myśli :D), zmiany w wyglądzie, smaku i sposobie podania.

Jak urozmaicić posiłki

Tymczasem rodzice zbyt łatwo się poddają (rozumiem to, też opadają mi ręce, gdy po raz 40 zbieram jajecznicę czy omlet spod krzesełka Szpinakożercy). Badania pokazują, że próbujemy i proponujemy naszym dzieciom nowe warzywo ok. 5 razy zanim zrezygnujemy.

Tymczasem dziecko potrzebuje średnio 10 prób, by zaakceptować nowy smak. Najważniejszym słowem w poprzednim zdaniu jest “ŚREDNIO”! To oznacza, że możesz dysponować egzemplarzem poniżej średniej (już po 2-3 próbach uwielbia brokuły, marchewki i inne jarmuże), albo powyżej średniej (potrzebuje 15 a może i 20 prób). Pisałam o tym we wstępie do Letniej Szkoły Jedzenia Warzyw, jako o jednej z głównych przyczyn niechęci dzieci do próbowania warzyw.

Jednak, by podać buraka 20 razy potrzeba trochę ZMIAN. To nie może być ciągle ten sam burak (gotowany, duszony czy starty na tareczce). Im bardziej urozmaicone sposoby podania, tym większa szansa, że któraś forma naszemu małemu odkrywcy podpasuje. Dodatkowym atutem jest to, że i my poznamy nowe smaki 😀

ZMIENIAJ!

Warzywa i owoce nie muszą i nie mogą być nudne. Włącz nieco kreatywności i wyjdź poza schemat kalafiora z bułeczką i masełkiem (choć dla mnie to i tak zawsze faworyt!). Wiesz, że kalafiora można upiec? Usmażyć w cieście? Zrobić z niego ryż? Dodać do zapiekanki lub po prostu zjeść na surowo? Jeśli nie, to zastanów się skąd Twoje dziecko może to wiedzieć 🙂

Nasze dzieci wiedzą o różnorodności, smaku i jedzeniu tylko tyle, ile my im pokażemy.

Jeśli w naszej diecie nie ma miejsca na zmiany smaków, to i dla dziecka będzie to trudne do zrozumienia.

Jak urozmaicić posiłki

Zauważcie, że po raz kolejny wracam do tego, że to rodzice najpierw muszą coś zmienić (czy w żywieniu siebie czy dziecka czy podejściu do posiłków), zanim zmianie ulegnie chęć jedzenia warzyw przez dziecko. To bardzo ważne! Pisałam o tym najwięcej przy wykładzie #3. Kochani rodzice nie odbierajcie, tego jako ataku, Nie sugeruję, że to przez Was pojawiają się jakieś problemy z jedzeniem u dzieci (zazwyczaj temat jest znacznie bardziej złożony). Ale żeby coś się zmieniło musimy zacząć od siebie 🙂

Nie pozostawiam Was samych. Waszym zadaniem na dziś jest spróbować przyrządzić znane warzywa w zupełnie inny sposób. Nie musicie być mistrzami kuchni, by przyrządzić frytki z batata 🙂 Szczególnie jeśli do kuchni zaprosicie też dzieci (tu znajdziesz parę praktycznych rad, o tym jak zachęcić dzieci do gotowanie).

Jak zmieniać warzywa w praktyce?

-> Podawaj je z różnymi sosami

-> Doprawiaj innymi przyprawami

-> Zrób je ostro albo słodko-kwaśno

-> Gotuj w wodzie lub na parze

-> Wykorzystaj szybkowar

-> Zrób zupę krem albo klasyczną z kawałkami warzyw

-> Podaj je na surowo, bez dodatków

-> Połącz z makaronem czy ryżem

-> Piecz je w piekarniku (co powiesz na warzywne chipsy lub frytki?)

-> Przerabiaj je na słodycze (fasolowy krem Raffaello, hm??)

-> Chodźcie do restauracji i szukajcie w menu nowych sposobów przyrządzenia warzyw

-> A może makaron z cukinii?

-> Dodaj do burgerów lub pulpecików

-> Róbcie koktajle, soki i musy z dodatkiem warzyw

To tylko kilka prostych przykładów na to, jak można łatwo przerabiać warzywa i owoce. Ma być smacznie, kolorowo i różnorodnie! Liczę też na Waszą wyobraźnię.

Uwaga! Nie chodzi tu o to, by na każdym kroku dogadzać dziecku. Nie mylcie tego proszę z lataniem za maluchem z talerzykiem i błaganiem o kolejny kęs (tego w ogóle nigdy nie robimy :)). Nie chodzi też o to, by gotować na życzenie dziecka i dopasowywać smaki do jego widzimisię. To nie jest dobra nauka na przyszłość.

O co zatem chodzi?

O pokazanie dziecku, że jedzenie, nawet to samo warzywo, owoc czy potrawa, może smakować zupełnie inaczej w zależności od sytuacji/osoby przygotowujące/przepisu/sposobu przyrządzenia a nawet poziomu głodu!

W ten sposób uczymy dziecko, że warto próbować, bo nigdy nie wiadomo, co z tego wyjdzie.

A dodatkowo odliczamy sobie w głowie liczby prób 😀 Nie musimy przecież dziecku tłumaczyć, że je już marchewkę po raz 10 i powinien ją zaakceptować… Lepiej powiedzieć o tym, że dziś na obiad marchewkę przyrządzisz w wyjątkowy sposób! I może taka mu zasmakuje.

Uwaga 2! Nie musisz codziennie zaskakiwać swojego malucha. Ale co jakiś czas warto wymyślić coś nowego 🙂 Możecie ustalić jeden dzień w tygodniu (czy miesiącu), kiedy próbujecie całkiem nowych smaków.

ZMIENIAJ BO I DZIECI SIĘ ZMIENIAJĄ

Jest jeszcze jedna przyczyna, dla której nie warto ustawać w próbach podawania warzyw na kilka sposobów!

Mianowicie dzieci do wieku ok. 5-6 lat mają bardzo zmienne smaki, to co jeszcze wczoraj było ulubionym daniem, dziś może okazać się koszmarnym obiadem.

Dlatego nie lubię, gdy rodzice mówią mi, że ich dziecko nie lubi brokułów, marchewki, selera, ziemniaków, mięsa, wędliny, sera, jabłek i mandarynek. Albo wymieniają inną litanię produktów. To jest naprawdę o wiele za wcześnie na to, by powiedzieć, że dziecko czegoś nie lubi! “Nie je, nie przepada, do tej pory nie polubiło – to są określenia, które pozostawiają otwartą furtkę, na wypadek, gdyby przy próbie nr 239 dziecko postanowiło pokochać brokuły.

Nasze słowa mają ogromną moc! Kiedy mówisz dziecku (albo przy dziecku) np.: “Nie on tego nie zje, nie lubi marchewki”, nie pozostawiasz dziecku wyboru (a o tym, że warto pisałam w lekcji #6). “Skoro tego nie lubię, to dlaczego mam próbować? To nie ma sensu.” – myśli maluch i nawet nie podejmuje próby. A to na próbowaniu polega jedzenie (klik).

Jak urozmaicić posiłki

Zatem nie ma co przywiązywać się do preferencji smakowych naszych pociech. Nie ma w nich żadnej stałości. Ta zmienność ma oczywiście swoją stronę pozytywną jak i negatywną, bo niestety nasz ukochany szkrab może zachwycić nas o poranku cudowną wiadomością, że on już “nie lubi płatkofff kukudzianych”. Ale na to niestety nie możemy nic poradzić. Możemy jedynie czekać 🙂 Na szczęście poradzicie sobie bez problemu w takiej sytuacji, jeżeli Wasze posiłki mają określoną strukturę a dzieci przyzwyczajone są do przestrzegania konkretnych zasad przy posiłkach.

Ja jednak lubię patrzeć na ten “problem” od pozytywnej strony. Oznacza to, że nawet największy niejadek ma szansę jeszcze polubić różnorodne smaki i produkty. Musi tylko mieć na to szansę!

Jak dać dziecku szansę na polubienie warzyw?

  1. Proponuj mu różnorodne produkty jak najczęściej. Zmieniając formę, przyprawy, konsystencję, połączenia smakowe. Szpinak naprawdę można podać na 100 różnych sposobów. Nie musisz zatrzymywać się na zielonej brei ani nawet na pierogach i kluskach ze szpinakiem.
  2. Unikaj oceniania potraw w dychotomii “lubię/nie lubię”. Bawcie się w poznawanie smaków, rozpoznawanie kolorów, wąchanie, dotykanie (mnóstwo porad na ten temat znajdziesz poprzednich lekcjach – tu i tu).
  3. Jeśli Twoje dziecko mówi, że to mu nie smakuje, spróbuj powiedzieć coś, co zachęci go do spróbowania potrawy ponownie, np.: “Rozumiem, że teraz Ci to nie smakuje. Może następnym razem bardziej Ci zasmakuje”, albo “Gdy będziesz starszy, może Ci zasmakuje”, albo “mi też kiedyś to nie smakowało, a teraz bardzo to lubię”. Myślę, że rozumiesz, o co chodzi 🙂 W ten sposób uczysz malucha, że smaki się zmieniają i warto próbować ponownie różnych potraw.

Na koniec coś ogromnie ważnego!

ROTACJA POSIŁKÓW

Zasada brzmiąca dość tajemniczo, dla niektórych przerażająco i sztucznie. Tymczasem wprowadzanie tej zasady w wielu domach przyniosło ulgę i spokój do posiłków. O co chodzi?

munich-1220908_1280

Zasada ROTACJI polega na tym, by nie podawać dzień po dniu tego samego jedzenia oraz by nie podawać takiego samego posiłku drugi raz w ciągu dnia.

To znaczy:

  1. Jeśli dziś na śniadanie jemy płatki, to jutro będą kanapki, owsianka albo jogurt z owocami. Pojutrze, jeśli chcemy, znów możemy zjeść płatki
  2. Jeśli z obiadu została Ci zupa, podaj ją pojutrze.
  3. Jeśli na drugie śniadanie jecie arbuza, nie podawaj go już na podwieczorek.

To jest naprawdę ogromnie proste! I przynosi zadziwiające rezultaty.

Zasada rotacji pomaga wprowadzić porządek w Twoich posiłkach (wiesz, co możesz, czego nie możesz podać). Jesteś również spokojniejszy, bo Wasze posiłki są różnorodne, kolorowe, ciekawe (a skoro takie są, dostarczają najwięcej cennych składników odżywczych).

Zyskuje również dziecko. Dzieci wbrew pozorom lubią zasady i jasno określone reguły. Daje im to poczucie bezpieczeństwa. Jeżeli Twój maluch będzie wiedział, że obowiązuje zasada rotacji (więc nie może jeść w nieskończoność czekoladowych płatków na śniadanie), łatwiej będzie mu to zaakceptować. Nie będziesz musiała wymyślać 100 odpowiedzi na pytanie:

„Dlaczego nie mogę zjeść dziś naleśników na obiad???”

Jak zastosować to w praktyce?

Najlepiej połączyć z techniką wyboru (pisałam o niej tu). Dzięki temu posiłki mają swoją strukturę, a dzieci wiedzą, że są również ważne przy podejmowaniu decyzji.

Przykład:

“- Kasiu, możesz zjeść na kolację makaron z sosem pomidorowym lub ryż z jabłkami? Na co masz ochotę?

– Na naleśniki z serem!

– Naleśniki były wczoraj, będziesz mogła je zjeść ponownie pojutrze. Dziś musisz wybrać coś innego, to wolisz makaron czy ryż?

JUTRO

“- Wczoraj mówiłaś, że masz ochotę na naleśniki i powiedziałam, że będziesz mogła zjeść je jutro. Już jest jutro. Czy nadal masz ochotę na naleśniki, czy wolisz kanapki?”

Ot, cała filozofia 🙂 🙂

Zatem zmiany, zmiany, zmiany! Bawcie się konsystencją, smakiem, barwą. Ale utrzymujcie stałe zasady. Nie znacie dnia ani godziny, kiedy Wasze dzieciaki pokochają warzywa. Jeżeli znają je tylko w dwóch formach, szanse na to są znacznie mniejsze. Pozwólmy również na zmiany preferencji naszym dzieciom (choć jest to totalnie frustrujące). Dajmy im szansę na zmianę zdania (oferuj jedzenie uparcie i nie przywiązuj się do myśli, że dziecko czegoś “nie lubi”). Zmienność i kreatywność jest ważna również w kontekście warzyw – dzięki niej możemy pokazać maluchom, że warzywa naprawdę mogą smakować różnie i że zawsze warto próbować nowych smaków (może i my się tego nauczymy?)

A dla wszystkich moich kochanych subskrybentów mam oczywiście wspaniałe prezenty (znajdziecie je już w swoich skrzynkach mailowych).

  • 20 innowacyjnych SPOSOBÓW na podanie dzieciom warzyw, w nowej ciekawej formie

  • PLAKAT do samodzielnego wydrukowania, podsumowujący dzisiejszą lekcję

ZAPISZ SIĘ NA SZPINAKOWY NEWSLETTER

otrzymuj dodatkowe materiały dotyczące żywienia dzieci prosto na swojego maila!

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celu przesyłania mi newsletteru bloga szpinakrobibleee.pl.