uzaleznienie-dzieci-od-slodyczy

Nieumiarkowanie.

Objadanie się.

Uzależnienie dzieci od słodyczy.

Tego boimy się jako rodzice. Przyszło nam żyć w świecie, gdzie słodycze wysypują się z regału przy kasie w sklepie z zabawkami, z odzieżą i książkami, leżą łatwo dostępne w sklepie i kiosku. Cukier z łatwością znajdziemy w produktach dla dzieci, a nawet tych dla niemowląt. Niezwykle trudno jest nie podawać dziecku cukru i słodyczy w ogóle. W tym poście opowiadałam o najważniejszych zasadach dotyczących słodyczy, które warto przyjąć. Natomiast wszystkie najważniejsze porady dotyczące relacji ze słodyczami u naszych „milusińskich” opisałam w kursie on-line „Zapanuj nad słodyczami w diecie dzieci”. Już dzisiaj możesz kupić kurs w promocyjnej cenie!

uzależnienie dzieci od słodyczy

Czy faktycznie jednak nasze dzieci mogą uzależnić się od cukru i słodyczy? Nie do końca. Już dwa lata temu zmierzyłam się z tym mitem, a wszystko na ten temat przeczytasz tutaj. Cukier nie ma fizycznych właściwości uzależniających. Nie zmienia działania naszego mózgu. Jednak poprzez wpływ na odczuwanie przez nas przyjemności i przez sposób, w jaki korzystamy ze słodyczy, możemy niejako uzależnić się od niego psychicznie. Wtedy właśnie odczuwamy, że np. w dużym stresie pomóc nam może tylko czekoladowy batonik. Zazwyczaj nie jest to prawdziwe uzależnienie, a jedynie nadużywanie pewnego schematu działania: słodkie-przyjemność, słodkie-relaks itd.

Niestety, im bardziej martwimy się o to, czy nasze dzieci nie jedzą zbyt dużo cukru, tym częściej sięgamy po strategie, które prowadzą do coraz większego pragnienia jedzenia słodkich produktów u naszych pociech. Dlatego stworzyłam antyPORADNIK:

UZALEŻNIENIE DZIECI OD SŁODYCZY – JAK DO NIEGO DOPROWADZIĆ?

Jeżeli marzysz o tym, by Twoje dziecko sięgało po słodycze często, by jadło ich dużo, nie potrafiło sobie odmówić i często jadło je po kryjomu…. Zrób te 8 prostych rzeczy, a gwarantuję Ci, że efekt będzie zaskakujący!

1. ZAKAZUJ

Tak jest! Po pierwsze zakaż dziecku jeść słodyczy. Zabranianie, zakaz jedzenia słodyczy działa na dzieci, jak płachta na byka i nawet w najwytrwalszych miłośnikach schabowych może wskrzesić iskrę miłości do czekolady. 

Nie wiem, czy zauważyliście, ale generalnie każdy zakaz tak działa. I to nie chodzi o to, że nie może być żadnych zasad, owszem, zasady w jedzeniu słodyczy muszą być jasne, konkretne, elastyczne, ale nie może być to zakaz totalny. Przyjrzyj się swojemu otoczeniu:

-Czy Twoje dziecko ma styczność ze słodyczami?
-Czy widzi inne dzieci jedzące słodycze?
-A może nawet Ciebie jedzącego słodycze?
-Czy jest szansa, że dostanie je od babci, w szkole, od kelnerki w restauracji?

Jeśli tak – zakaz sprawi, że nie będzie to tylko przyjemność. Słodycze staną się zakazaną przyjemnością! Badania pokazują dość jasno, że każde ograniczenia prowadzą do zwiększonej konsumpcji zakazanego produktu i do odczuwania większej przyjemności z jego jedzenia (czyli czekolada jest jeszcze pyszniejsza!). Nawet, jeśli powiesz dziecku „nie jedz czerwonych cukierków”, to właśnie te czerwone staną się niezwykle kuszące i przy pierwszej możliwej okazji dziecko zje ich więcej.

2. ZMIENIAJ ZDANIE

Ha! Zaskoczenie :). Drugi krok do uzależnienia dziecka od słodyczy – pozwól mu jeść je bez umiaru, zawsze gdy tylko chce, a potem znów zakaż. Pozwól w jednym tygodniu zjeść dużo, a potem opowiedz mu, że słodycze powodują próchnicę i generalnie są niezdrowe, więc nie będziecie ich już jeść. Ale po tygodniu zmień zdanie, bo będziecie na urodzinach cioci Zochy…

Rozumiesz mniej więcej, o co mi chodzi? Taki niejednolity przekaz, to absolutna petarda! Dziecko raz odczuwa słodycze jako zakazaną przyjemność, a potem się nimi objada… A na dokładkę być może odczuwa poczucie winy, bo zjadło słodycze, które „szkodzą”.

Pamiętajmy, że dzieci mają naturalną preferencję do słodkiego smaku. Lubią też bardziej słodkie rzeczy niż dorośli (tu poczytasz o tym, dlaczego). Gdy pokażemy im, że raz na jakiś czas można jeść słodycze bez umiaru (ale nie wiadomo kiedy i jak długo to potrwa), mogą faktycznie stracić wszelkie hamulce. Jeśli posłuchasz historii zza oceanu z okresu Halloween, to być może zrozumiesz, o co chodzi – dziecko mogące jeść duże ilości słodyczy, ale tylko raz na jakiś czas, to często dziecko jedzące słodycze, aż do mdłości. 

Dlaczego tak się dzieje? Pisałam o tym w ostatnim poście na FB: dzieci potrzebują pewności, że słodycze są i nie znikną. Bo jeśli czują, że znikną (bo np. im zakażemy), to będą jeść na zapas. Działa tutaj dokładnie ten sam mechanizm, który opisuje się przy okazji zjawiska „ostatni dzień przed dietą”. Jeśli próbowałaś się kiedyś odchudzać, z pewnością wiesz, co mam na myśli.

3. DAJ DESER, ALE TYLKO, JEŚLI ZJEDZONE BĘDĄ WARZYWKA!

O deserze pisałam bardzo dużo tutaj. Ale jeśli chcesz mieć pewność, że Twoje dziecko zbuduje niezdrową relację za słodyczami, to idealnym pomysłem jest właśnie nagradzanie za „wyczyszczenie talerza” jakimś smakołykiem. Badania prowadzone przez Briana Wansinka dowodzą, że dzieci, które zachęcane były do dokończenia obiadu, były potem bardziej skłonne do zjadania większej porcji deseru. „Korzyść” podwójna! Nie dość, że dziecko uczy się, że słodycze nadają się na nagrodę (a zatem są czymś wyjątkowym i szczególnym), to jeszcze można jeść je na pełen żołądek (wszakże „na serniczek miejsce zawsze się znajdzie”). Poczucie głodu i sytości? No chyba nie dotyczy słodyczy, prawda?!

uzależnienie dzieci od słodyczy

4. DAWAJ SŁODYCZE W NAGRODĘ

Nie zatrzymujmy się tak szybko. Mała czekoladka za zjedzony obiad, to dopiero preludium do tego, w jaki sposób możemy korzystać ze słodyczy. Pomyślcie o tych wszystkich okazjach, by czymś słodkich okazać miłość, radość, współczucie, nagrodzić kogoś albo uspokoić. Pomyślcie tylko, ile razy w prezencie dziecko dostaje słodycze? Jest milion okazji, żeby je dziecku dawać. W ten sposób tak naprawdę udowadniamy, że te słodycze są bardzo ważne.

Dając dziecku słodycze w nagrodę sprawiamy, że zamieni się ono w dorosłego, który również nagradza się jedzeniem. Który nie będzie potrafił nagrodzić się w inny sposób. Nie będzie umiał sobie powiedzieć „Super, odwaliłeś kawał dobrej roboty”. Nie, on powie: „Super, pójdę zjeść coś słodkiego”. A zatem mamy proste i szybkie uzależnienie.

Mamy jeszcze jedną broń, odwrotność nagrody, czyli karę. Łatwo z niej skorzystać w kontekście słodyczy! Wystarczy odebrać dziecku słodkie przywileje. Twoje dziecko może jeść słodycze w weekend? Zabroń, jeśli np. nie posprząta w pokoju albo jeśli dostanie słabą ocenę w szkolę. No i oczywiście, jeśli nie zje obiadu :).

5. POKAŻ, ŻE SŁODYCZE MOGĄ POMÓC

Poza tym, możemy jeszcze nasze dzieci nauczyć, że słodycze, to taki rodzaj emocjonalnego wsparcia. Słodycze, to namiastka przyjemności, pocieszenie, przyjacielskie wsparcie. Czyli nie dość, że słodycze są pyszne, to one jeszcze mają nam pomagać radzić sobie z różnymi emocjami. To nasi przyjaciele. Sięgamy po nie, gdy jesteśmy smutni (w ilu komediach romantycznych porzucona kobieta sięga po pudełko lodów?), gdy jesteśmy samotni, zmęczeni, źli, chorzy albo szczęśliwi.

I tego samego możemy nauczyć nasze dzieci. Myślicie, że to trudne? To jest bardzo proste. Dziecko płacze – daj mu lizaka. Dziecko jest smutne – daj mu cukierka. Dziecko jest zdenerwowane albo znudzone, to też są emocje – daj mu coś słodkiego, zajmie się na chwilę, zje spokojnie, no i uzależni się od słodyczy. Poczytaj koniecznie o mojej akcji Całkiem nieSŁODKI prezent, tam dokładnie tłumaczę, dlaczego to połączenie słodycze-emocje jest tak szkodliwe.

6. SPRAW, BY SŁODYCZE BYŁY NAPRAWDĘ WAŻNE

To znaczy nie dość, że dajesz je w nagrodę, nie dość, że dajesz je za to, że zjadł obiad, nie dość, że dajesz je wtedy, kiedy jest smutny, zdenerwowany, zmęczony, kiedy jest rozzłoszczony, to jeszcze możesz im nadać dodatkowe znaczenie. I nie ważne czy mówisz pozytywnie, czy negatywnie o słodyczach, to naprawdę nie ma znaczenia, czy mówisz, że słodycze są okropne, złe, beznadziejne, zaburzają nasz organizm, w ogóle nie można ich jeść, czy mówisz, że słodycze są pyszne, wspaniałe i uwielbiasz je jeść. To nie ma kompletnie znaczenia, bo obojętnie czy mówisz negatywnie, czy pozytywnie, to poświęcasz im zbyt dużo uwagi. I twoje dziecko w przyszłości też to będzie robiło – będzie poświęcało za dużo uwagi słodyczom.

Jeśli nie wiesz, czy już wpadłaś w te sidła, zastanów się, jak reagujesz, gdy Twoje dziecko mówi: „Uwielbiam czekoladę” a jak, gdy mówi „Uwielbiam brokuły”. Pierwsze zdanie wzbudza w nas dreszczyk niepokoju. Drugie falę nadziei.

A po co? Słodycze, to są tylko słodycze. Jedzenie, to jest tylko jedzenie. A słodycze, to jest tylko rodzaj jedzenia. Rodzaj, który musimy jeść w odpowiedniej proporcji, z umiarze. I tego warto nauczyć nasze dzieci.

 

7. KONTROLUJ, ILE TWOJE DZIECKO JE SŁODYCZY

Czyli na razie nasze dziecko generalnie nie może jeść słodyczy, wie że są niezdrowe, ale czasem pozwalamy mu je jeść. Czasem dostaje je w nagrodę, a czasem dlatego, że jest smutne. Zdarza nam się narzekać, że je ich za dużo i przypominać, jak bardzo nam się to nie podoba. Pomyślmy teraz o konkretnej sytuacji: spotkanie rodzinne albo urodziny koleżanki. Co robimy? Najlepiej pozwól, ale stanowczo stawiaj granice, np.: „Możesz zjeść tylko jedno ciasteczko” albo „Oj, dziś chyba nie zjesz nic słodkiego, wczoraj jadłeś lody”. Sprawdzaj, ile zjada, dopytuj czy na pewno nie za dużo, przypominaj o szkodliwości słodyczy, a z pewnością dziecko w pewnym momencie schowa się pod stołem, by w spokoju zjeść 3 kawałek tortu.

Im bardziej kontrolujemy ilość słodyczy w diecie dzieci, tym mocniej pokazujemy, że im nie ufamy w tej kwestii. Udowadniamy, że słodycze są wyjątkowe, że bez opieki dorosłego dziecko będzie jadło je bez limitu. I nie zgadniesz, co się dzieje, gdy tej opieki nie ma? Dziecko z radością korzysta z wolności i naprawdę je dużo słodyczy. A na koniec rodzi się w nim poczucie winy, które tak dobrze znamy jako dorośli: „Czemu ja to zjadłem? Nie lubię siebie!”.

8. SAM ZAJADAJ SIĘ SŁODYCZAMI, ALE KONIECZNIE MÓW TEŻ O ODCHUDZANIU

Skoro już jesteśmy przy dorosłych, to nie możemy zapomnieć, że dzieci przyswajają nawyki żywieniowe właśnie od nas. Jesteśmy w końcu dla nich niezastąpionym wzorem. Zatem, jeśli chcemy, by traktowały słodycze, jako świetny sposób na smutki, sami musimy z nich w ten sposób korzystać. Nasze dzieci uczą się przez modelowanie. To znaczy obserwują nas, nasze zachowania i odbijają je w lustrze – po prostu je powtarzają. Poza tym dzieci uczą się od najlepszych. Jeżeli my ciągle jemy słodycze, jeżeli my sięgamy po czekoladę w sytuacjach emocjonalnych, jeżeli my jemy, na przykład po obiedzie ciasteczko, bo taki mamy nawyk, to dzieci będą to powtarzać.

Wspaniale, jeśli dorzucimy do tego brak akceptacji własnego ciała i powtarzanie o tym, jak brzydko i źle się czujemy: „Muszę schudnąć, źle wyglądam, źle się odżywiam” albo „Znowu się objadłam tymi słodyczami!”. Większość 6-latek w Stanach Zjednoczonych nie lubi swojego ciała. A 61% polskich nastolatek uważa, że powinna schudnąć. Jeśli Ty nie lubisz swojego ciała i pokazujesz to przy dziecku, to ono też nie czuje się pewnie (pamiętaj: dla dzieci jesteśmy ideałami!). A jeżeli ja nie lubię swojego ciała, to ja nie chcę o nie dbać. Bo po co dbać o coś, czego nie lubię? 

Ufff. Udało się. Zbudowaliśmy mało pozytywną relację między naszym dzieckiem a słodyczami. Było łatwo? Chyba niezbyt trudno. Ale, co robić, by uzyskać efekt odwrotny? Cóż… robić dokładnie na odwrót :). Jeżeli potrzebujesz wsparcia – dołącz do mojej grupy facebookowej. Jest ona wsparciem dla rodziców w pozytywnym żywieniu dzieci. Zapraszam Cię serdecznie <3.