Grafika POST (25)

Pierwszy posiłek dla wielu rodziców jest momentem dość stresującym ale jednocześnie ważnym i podniosłym. Rozszerzanie diety niemowlaka to temat trudny i niestety owiany licznymi mitami i nieporozumieniami. Dlatego stworzyłam coś unikatowego! Odpowiedź na wszystkie Twoje pytanie (jeśli będziesz mieć dodatkowe, to swobodnie napisz je w komentarzu, odpowiem na wszystkie 🙂)

Zdaję sobie sprawę, że rozszerzanie diety to ważne wydarzenia zarówno dla mamy i taty, jak i małego szkraba, który w końcu doświadcza czegoś nowego poza mlekiem. Dlatego chcę byście razem weszli w ten etap życia ze spokojem i radością. Bo przy posiłkach (zwłaszcza tych pierwszych) nie ma miejsca na stres i nerwy 🙂

Co zatem zrobić, by to pierwsze spotkanie bezzębnej (zazwyczaj) istotki z rozgotowaną marchewką (czy koniecznie? O tym później) było jak najbardziej udane? Postanowiłam zebrać całą dostępną mi wiedzę i doświadczenie i stworzyć dla Was

KOMPENDIUM WIEDZY O ROZSZERZANIU DIETY NIEMOWLAKA

Spróbuję odpowiedzieć na pytania: po co, kiedy, jak i co podawać bobasowi, by szczęśliwy był i jego brzuszek i głowa mamy.

Jednak by poradnik ten nie był nudnym, naukowym bełkotem, postanowiłam zasięgnąć porady u najbardziej doświadczonych ekspertów w tej dziedzinie – Mam, które te pierwsze spotkania mają już za sobą i które znają się na żywieniu maluchów jak mało kto, bo prowadzą profesjonalne blogi właśnie o tej tematyce.

Udało mi się zdobyć opinie od:

Anety (MamaSpace)

Eweliny (Zabawa w gotowanie)

Julii (Foodziaki)

Marii (Jak Zdrowo Żyć?)

Dzięki dziewczyny za poświęcony czas i bezcenne porady 🙂

Wypatrujcie zatem tych ważnych cytatów, a ja zabieram się za fakty!

Ponieważ artykuł urósł do ogromnych rozmiarów, postanowiłam wprowadzić prosty spis treści, byście wiedzieli, czego po nim się spodziewać 🙂

 Spis treści

Zastanawiałam się ciężko od czego w ogóle zacząć ten temat, bo pytań jest wiele: kiedy, jak, ile, co? Aż pewnego dnia mnie oświeciło.

Najważniejszym pytaniem, które powinniśmy sobie zadać przed rozpoczęciem rozszerzania diety naszego Mości Pana lub Panienki jest pytanie: PO CO?

To w nim tkwi cały sens pozostałych pytań! A w prawidłowej na nie odpowiedzi siedzi ukryte to, co dla mnie osobiście najważniejsze – udany start dziecka w krainę różnorodnych smaków i spokój rodzica.

Pytanie I: PO CO podajemy nowe posiłki?

Nowe posiłki mają być dla dziecko uzupełnieniem tego, co otrzymuje od mamy (w mleku naturalnym bądź modyfikowanym) oraz wprowadzeniem do nowego sposobu żywienia, poznania innych smaków, konsystencji, barw i faktur. Nie wprowadzamy ich dlatego, że nasze dziecko ich potrzebuje (bo np. za wolno rośnie, brakuje mu wapnia, budzi się w nocy albo jest głodne), tylko dlatego że jest na nie gotowe!

Pamiętaj! Wprowadzasz nowe posiłki nie dlatego, że dziecko ich potrzebuje, tylko dlatego że jest już na nie gotowe

Gotowe na włożenie jedzenia do buzi, zmiażdżenie dziąsełkami (tudzież małymi ząbkami), połknięcia, strawienie i wydalenie. Najlepiej, gdyby zrobiło to wszystko jeszcze z uśmiechem i zadowoleniem.

Przez pierwszy rok życia dziecka podstawą jego wyżywienia nadal jest mleko. Nowe pokarmy mają być frajdą a nie trudem i zmorą rodziców. Nie musisz martwić się, że dziecko je za mało, albo większość jedzenia wypluwa, bo wszystkie potrzebne składniki dostaje z mlekiem (tutaj przydałaby się mała gwiazdka jeżeli chodzi o żelazo, ale wszystkie informacje o żelazie w diecie dzieci znajdziesz w tej serii postów: cz.1, cz.2, cz.3). A nowe pokarmy? No cóż, mają dietę rozszerzać a nie zastępować 🙂

WARSZTATY (4)

Odpowiedzmy zatem od razu na pytanie:

ILE jedzenia podawać niemowlakowi? 

Podawać możesz ile chcesz…., ale ile ono zje to już inna kwestia! Dziecko ma jeść tyle, ile chce i kropka. Wypluwa, odwraca głowę, zamyka buzię, ucieka z krzesełka? Koniec posiłku i tyle 🙂 Bez stresu, presji i zamartwiania się. Czasami dziecko odwraca głowę, bo jest karmione zbyt szybko. Chce po prostu chwilę odpocząć.

O tym, ile jedzenia powinno zjeść dziecko mówi złota zasada żywienia, zwana również podziałem odpowiedzialności. Przeczytaj koniecznie najważniejsze zasady żywienia dzieci. 

Spróbuj myśleć o rozszerzaniu diety swojego malucha, jak o wyprawie do ZOO. Chcesz pokazać mu różnorodność gatunków zwierząt, ale nie dziwi Cię jeśli nie zainteresuje go pająk ptasznik… Nie zmuszasz też od razu do wejścia do zagrody z kózkami i owieczkami. Na wszystko przyjdzie czas, gdy dziecko będzie…no właśnie GOTOWE. Z posiłkami trzeba tak samo, na luzie, z uśmiechem i radością. Chcesz przecież zaszczepić w dziecku miłość do dobrego jedzenia a nie wspomnienia siłą wpychanej do buzi łyżeczki. To nie takie trudne! Sama zaraz zobaczysz 🙂

Pytanie II: KIEDY PIERWSZY POSIŁEK?

Zalecenia są niby jasne, ale jednocześnie trochę wprowadzają w błąd. W schemacie (zobacz poniżej) znajdziemy informacje, że pierwsze posiłki pojawiają się w 5 miesiącu. Jednak gdy zajrzymy do artykułu, w którym zalecenia są opisane, znajdziemy informacje:

„Celem do którego należy dążyć jest wyłączne karmienie piersią przez pierwszych 6 miesięcy życia”

tabelka-03

Schemat żywienia niemowląt – www.1000dni.pl

To właśnie tym zdaniem powinniśmy się kierować! Do końca 6. miesiąca – mleko, mleko i jeszcze raz mleko, a potem powoli dorzucamy inne pokarmy. ALE! To nie jest tak, że wyczekujemy aż minie 6 miesięcy od narodzin i od razu wpychamy łyżeczkę z marchewką. Pamiętajcie, że zalecenia to tylko wskazówki a nie nakazy. Najlepiej zwrócić się w stronę dziecka. Nikt kto tworzył te zalecenia, żaden super hiper specjalista nie zna Twojego dziecka, jak Ty sama, a jeszcze bardziej jak ono samo!

Zatem nowe pokarmy wprowadzamy wtedy, gdy dziecko jest na nie gotowe. Najlepiej po 6. miesiącu życiu, ale jeżeli jest taka potrzeba, dziecko jest gotowe, to nic się nie stanie, gdy spróbuje ziemniaczka lub dyni w 5. miesiącu.

Zatem KIEDY? Kiedy dziecko będzie GOTOWE!

Jedzenie jest taką samą umiejętnością rozwojową, jak siedzenie czy chodzenie. Nie zmuszasz swojego dziecka do chodzenia tylko dlatego, że w książeczce zdrowia napisali, że 12-miesięczne dziecko powinno już chodzić, prawda? Z jedzeniem jest podobnie. U jednych dzieci ta gotowość (zespół pewnych umiejętności) przychodzi wcześniej u innych później. Pierwsze próby jedzenie są zazwyczaj nieudolne, ale dzięki nim dziecko się uczy!

Gotowe, czyli jakie? Wypatruj tych 5 sygnałów!

  1. Dziecko potrafi siedzieć (samodzielnie lub z niewielkim podparciem) – zobacz, co o sadzaniu do posiłków niesiedzącego dziecka mówi fizjoterapeutka
  2. Zaniknął odruch wypychania wszystkiego z buzi (gdy wkładasz łyżeczkę lub dziecko samodzielnie wkłada jedzenie, to nie wypycha automatycznie pokarmu językiem tylko trzyma w buzi.) Może wypluć później, to już co innego 🙂
  3. Dziecko wykazuje zainteresowanie jedzeniem – patrzy na to, co jemy, wyciąga rączki do talerzy, sztućców, podąża wzrokiem za widelcem wkładanym do ust itp. (uwaga! Jeżeli Twoje dziecko w wieku 4 miesięcy jest tak zainteresowane jedzeniem, nie oznacza to, że musimy od razu rozszerzać mu dietę)
  4. Dziecko potrafi chwycić jedzenie i włożyć je do ust (przed jedzeniem robi to samo z zabawkami)
  5. Dziecko potrafi żuć i przeżuwać – a dokładniej jest w stanie się tego nauczyć, bo ta umiejętność rodzi się w praktyce. Dlatego tak ważne jest podawanie dzieciom od początku różnych konsystencji

Niezwykle istotne jest to, że musimy poczekać na wszystkie te zdolności! Siedzące dziecko, ale niezainteresowane jedzeniem nie jest gotowe na nowe posiłki. A i cudownie żujący bobas, który chwyta jedzenie pomiędzy palce, ale nie potrafi prawidłowo siedzieć, gotowy nie jest! A to co najważniejsze – NIE MUSI BYĆ GOTOWY.

Ta gotowość pojawia się zazwyczaj pomiędzy 6. a 8. miesiącem życia

W tym czasie mleko będzie wystarczającym pokarmem dla dziecka i zaspokaja jego potrzeby. Jednak jeżeli Twoje dziecko cierpi na jakieś niedobory (np. żelaza), warto to skonsultować dodatkowo z lekarzem pediatrą.

Pytanie KIEDY ma jednak jeszcze jedną odsłonę. Bowiem, gdy już zaczniemy podawać dziecku nowe pokarmy, zatracimy się w gotowaniu marchewki, dyni i ekologicznego kurczaczka, może zacząć zastanawiać się:

Kiedy w ciągu dnia podawać dziecku nowe pokarmy?

Radzę raczej schować między bajki regularne 5 posiłków, co 3-4 h… to jeszcze nie ten etap! Wszakże, jeśli karmisz piersią (a mleko nadal jest podstawą diety dziecka!) powinnaś karmić “na żądanie”. Zaczynamy od 1-2 “posiłków” w ciągu dnia i stopniowo zwiększamy ich ilość. Pamiętaj, że Wasze posiłki mogą początkowo przyjąć formę bardziej degustacji niż jedzenia i jest to normalne.

Kiedy jest dobry moment na nowy posiłek?

  • Kiedy dziecko jest wypoczęte i zadowolone
  • Po posiłku mlecznym – najpierw podajemy dziecku pierś lub butelkę, a dopiero potem inne jedzenie (głodne dziecko będzie zdenerwowane, że zbyt wolno najada się nowym posiłkiem, szybko się zniechęci i zamiast zabawy będzie płacz). Nie musisz podawać stałych pokarmów bezpośrednio po mleku, możesz odczekać 30-60 minut. Wszystko zależy od Twojego dziecka!
  • Najlepiej w podobnych godzinach (np. zawsze ok. 9 i ok. 14)
  • Gdy my też jesteśmy głodni – nowe posiłki powinniśmy zjadać razem z dzieckiem, to ogromnie ważne! Po pierwsze dziecko widzi, że my też coś jemy, patrzy co i samo chętniej wkłada jedzenie do buzi, po drugie zaczynamy kształtować dobre nawyki żywieniowe, a wspólne posiłki mają naprawdę pozytywny wpływ na nasze zdrowie 🙂 Dodatkowo kiedy stosujemy BLW, możemy po prostu wydzielać kawałki jedzenia z naszego talerza!

I tak stopniowo przechodzimy do kolejnego ważkiego pytania!

Pytanie III: JAK rozpocząć rozszerzanie diety?

Kiedy widzisz, że Twoje dziecko jest gotowe na nowe pokarmy siłą rzeczy pojawia się nowe pytanie: JAK mu je podać? Tradycja (przynajmniej poprzedniego wieku) nakazuje zmiksować coś na paćkę i podać dziecku na łyżeczce. Prawdopodobnie (uwierzcie lub nie, ale nikt o tym nie pisał :)) tradycja poprzednich tysiącleci nakazywała wręczenie dziecku czegoś do łapy (albo pozwolenie mu na zabranie czegoś z naszego talerza) i zbieranie resztek z podłogi. To za którą tradycją pójdziesz, zależy od Ciebie i Twojego dziecka. To Wy macie się z tym dobrze czuć, a nie wszyscy wokół. Zastanówmy się jednak, jak prawidłowo przeprowadzić obie operacje.

jaimekop via Foter.com : CC BY-ND

Operacja “ŁYŻECZKA”

Na czym to polega? Po prostu Ty karmisz dziecko przygotowanymi potrawami za pomocą łyżeczki. Możesz karmić wyłącznie łyżeczką, zacząć od łyżeczki a potem przejść do etapu “rączki” lub wspomagać “rączkę” właśnie łyżeczką.

Zalety tej metody:

  • łatwiej zapanować nad bałaganem w kuchni
  • dziecko prawdopodobnie więcej zje (ważne, gdy dziecko ma np. niedobory żelaza)
  • możesz podawać wymieszane, różnorodne smaki
  • możesz wspierać się słoiczkami

Wady tej metody:

  • trudniej dowiedzieć się kiedy dziecko jest naprawdę najedzone
  • to Ty wybierasz potrawy dla Swojego dziecka (a wiele wskazuje na to, że dziecko potrafi to świetnie zrobić samodzielnie)
  • dziecko nie poznaje faktury, struktury różnych składników, nie widzi jak wyglądają w niezmienionej formie (np. kawałki marchewki)
  • bywa frustrująca
  • wymaga zaangażowania w trakcie posiłku (nie możesz jeść razem z dzieckiem)

Jeżeli czujesz, że to jest metoda, z której chcesz korzystać, przeczytaj, czego potrzebujesz, by dobrze się do niej przygotować.

Wyposażenie przy operacji „ŁYŻECZKA”

  1. Krzesełko do karmienia

Nie musi być wielkie i z 1000 opcji. Wieść gminna niesie, że najlepsze jest wyjątkowo tanie Szwedzkiej firmy od klopsików 🙂 Nie jestem specjalistką w tym zakresie… Podpowiem tylko, że dziecko powinno siedzieć w nim prosto, fajnie jeśli ma dodatkową wkładkę dla mniejszych maluchów i łatwo się czyści.

2. Łyżeczka (najlepiej kilka, by nie denerwować się gdy spadnie na ziemię).

Pierwsza łyżeczka powinna być twarda (metalowa lub z twardego kauczuku, plastiku), nie uginająca się, nieduża, raczej płytka, o prostej, nieprofilowanej rączce. Ufff, co to znaczy? Najlepiej wziąć naszą domową łyżeczkę, przyjrzeć się jej i szukać podobnej ale z mniejszym wgłębieniem i dłuższym trzonkiem. Może się też nadać domowa łyżeczka do koktajli.

3. Miseczka

Może być domowa, może być specjalna dla malca, może być małe plastikowe pudełeczko. Upewnij się, że jest pozbawione substancji BPA i nadaje się dla dzieci. Z doświadczenia podpowiem, że lepiej nada się plastikowa niż szklana, ale mam przeczucie, że Tobie też intuicja to podpowiada.

4. Śliniak

Według większości matek nie ma śliniaka idealnego, ale warto kupić po prostu kilka różnych i przeprowadzać testy. O moich śliniakach pisałam więcej przy okazji wpisu o akcesoriach przy BLW. Może coś Cię zainspiruje.

5. Z wyposażenia dodatkowego przyda się: koszyczek do gotowania na parze (wydatek ok.15 zł) i blender.

rozszerzanie diety niemowlaka, Maria Pabich, jakzdrowozyc.pl

Wydaje się, że karmienie dziecka łyżeczką jest niezwykle proste i nie da się zrobić nieczgo źle… Cóż na pewno warto robić to prawidłowo, dlatego przeczytaj te:

4 WAŻNE UWAGI, które uczynią pierwsze posiłki jedzone łyżeczką PERFEKCYJNYMI

I KONSYSTENCJA Konsystencja przy karmieniu łyżeczką nie musi być nudna i jednolita. Wbrew pozorom nie musisz wszystkiego miksować na gładką paćkę, możesz danie ugnieść np. widelcem. Gładki przecier przyda się tylko najmniejszym smakoszom (między 4. a 7. miesiącem życia). Potem dzieci świetnie radzą sobie z grudkami i kawałkami. O tym, dlaczego grudki są tak ważne, wspaniale pisała Gosia Jackowska, nie będę jej powtarzać 🙂

II TECHNIKA KARMIENIA Choć karmienie łyżeczką wydaje się proste i intuicyjne, warto zwrócić uwagę na prawidłową technikę karmienia. Kładziemy bowiem na szali prawidłowy rozwój mowy (karmiąc w nowy sposób wpływamy na pracę mięśni twarzy i artykulatorów). Łyżeczkę zawsze wkładamy poziomo do ust i lekko dociskamy nią środek języka, a następnie powoli wysuwamy ją z buzi. Dziecko powinno zacząć samodzielnie ściągać pokarm z łyżeczki za pomocą warg. Nie wolno wyciągać łyżeczki “do góry”, ocierając nią o górną wargę dziecka. Ważna jest również pozycja dziecka! Nie należy karmić szkraba w bujaczku czy foteliku samochodowym. Nie jest to dla niego komfortowe i zwiększa ryzyko zadławienia.

Dziecko zawsze powinno siedzieć prosto, najlepiej w krzesełku do karmienia.

III AKTYWNOŚĆ DZIECKA Choć technika “łyżeczki” większą aktywność kładzie na rodzicu, nie chodzi o to, by dziecko było całkiem bierne, choć łatwo wpaść w taką pułapkę. Nie wlewajmy zatem jedzenia w dziecko, nie karmy przy okazji, nie zwracając w ogóle uwagi na to, co i jak dziecko je. Dajmy dziecku szansę na poznanie nowych potraw. Jak to zrobić?

Opowiadaj dziecku, co będzie na obiad, pokazuj warzywa i owoce przed przetworzeniem ich, opisuj ich smak, konsystencję, pozwól mu zajrzeć do miseczki i może włożyć do środka rączkę. Daj dziecku własną łyżeczkę i miseczkę, by samo miało szansę posmakować jedzenia. Bardzo ważnym etapem jest również brudzenie! Nie wycieraj zatem buzi niemowlaka po każdym kęsie, pozwól wymazać sobie całą buzię, ubranko i stolik.

Karmiąc łyżeczką łatwo jest podać dziecku dodatkową porcję jedzenia, choć jest już ono najedzone. Najczęściej rodzice nie robią tego umyślnie, a albo z troski (by się najadło), albo nieuwagi (nie zauważają, że dziecko jest już najedzone).

Pamiętaj zatem, by w czasie posiłków uważnie obserwować swoją pociechę i wyszukiwać sygnałów świadczących o najedzeniu:

  • zamykanie ust
  • odwracanie głowy
  • zasłanianie ust rączką
  • wiercenie się na krzesełku
  • zasypianie
  • grymaszenie
  • zaprzestanie ssania
  • wypychanie łyżeczki lub smoka
  • wypluwanie jedzenia

A może z czasem zechcesz podać dziecku jedzenie do rączki? Przeczytaj zatem jak się do tego zabrać 🙂

Operacja “RĄCZKA”, czyli BLW w praktyce

Od pewnego czasu wśród rodziców bardzo modne stało się określenie BLW (Baby Led Weaning, czyli Bobas Lubi Wybór). Jest to bardzo ciekawa metoda rozszerzania diety niemowlaka, która polega na pozostawieniu dziecku swobody w wyborze tego, co z oferowanych mu produktów chce zjeść oraz w jakiej ilość. Największą rewolucją jest jednak pozwolenie na samodzielne spożywanie posiłku już najmniejszym smakoszom (po 6. miesiącu). W rzeczywistości nie jest to rewolucja…a raczej powrót do korzeni. Najprawdopodobniej właśnie w taki sposób bowiem karmione były nasz prababcie i prapradziadkowe, zanim ktoś zaczął tłumaczyć im, jak należy karmić własne dzieci.

BLW ma bardzo wielu zwolenników i może bardzo pozytywnie wpływać na nawyki żywieniowe naszych maluchów. Dając im wolność w wyborze i smakowaniu dań, pomagamy im poznawać nowe tekstury, smaki, kolory. Zalet jest jeszcze więcej, choć znajdą się też i wady BLW.

5669212783_d251a3d2a9_b

Zalety BLW:

  • Dziecko ma szansę poznawać jedzenie wszystkimi zmysłami (wiecie, że dzieci poznają smaki również ustami, nie tylko językiem?), szybciej poznaje różnorodne smaki, kolory, tekstury i konsystencje
  • Uczy samodzielności – dziecko wie, że może złapać w rączkę jedzenie, włożyć do ust i zjeść! To ogromny sukces!
  • Maluchy szybciej zaczynają żuć i gryźć, co sprzyja prawidłowemu rozwojowi mowy
  • Wspiera koordynację ruchową i manualną dziecka, mali smakosze szybciej również uczą się używać sztućców
  • Rodzic ma więcej czasu i może w spokoju zjeść posiłek – skoro dziecko karmi się samo, możecie jeść prawdziwe rodzinne posiłki nawet z 6-miesięcznym dzieckiem!
  • Maluch chętniej próbuje nowości! Dzieci, którym pozwala się na samodzielne jedzenie są bardziej otwarte na nowe smaki i rzadziej wyrastają na niejadki. Choć nie można powiedzieć, że BLW jest receptą na wszystkie przypadki wybiórczości pokarmowej.
  • Oszczędność czasu i pieniędzy (zazwyczaj przygotowujesz wspólny posiłek dla całej rodziny i wydzielasz część dla dziecka)
  • Uśmiech na umazanej jedzeniem buzi! Bezcenny 🙂

Wady BLW:

  • Bałagan… no cóź nie da się ukryć, że metoda BLW wiąże się z jedzeniem na buzi, rękach, łokciach, kolanach, za uchem (i to nie tylko dziecka!) oraz podłodze, ścianie i krzesełku. Ale można zastosować kilka trików, które pomogą to opanować.
  • Możliwe niedobory (m.in. anemia). Jeżeli dziecko mimo szerokiej oferty produktów, ma bardzo wąski repertuar tolerowanych dań (np. je tylko owoce i kasze), mogą rozwijać się niedobory (m.in. żelaza, cynku czy witamin rozpuszczalnych w tłuszczach). Na szczęście i na to jest metoda, a mianowicie odmiana BLW zwana BLISS. Opowiadałam o niej w tym poście.
  • Zdziwienie, szok, strach w oczach dziadków i znajomych i ciągłe pytania: czy ono się nie zakrztusi, czy ten kawałek nie jest za duży? Co wiąże się albo z wymownym milczeniem ze strony rodzica albo koniecznością ciągłego tłumaczenia: “Nie, nie zakrztusi, a jeśli, to wypluje” itp. 🙂

WARSZTATY (4)

BLW jest metodą, która silnie zwraca się ku dziecku. To ono decyduje o tym, co zje i ile. Z założenia również dziecko nie potrzebuje żadnych gadżetów, by móc zacząć jeść. Jednak jest kilka przedmiotów, które mogą rodzicom ułatwić życie. Część wyposażenia jest dokładnie taka sama, jak przy karmieniu łyżeczką, dlatego nie opisuję jej ponownie.

Wyposażenie przy operacji „RĄCZKA”

  1. Krzesełko
  2. Śliniak (duży, dużo, najlepiej fartuszek) – zobacz nasze wybory
  3. Dwie głodne rączki
  4. No i dobra zmiotka i mop 🙂

Na początku najlepiej zrezygnować z talerzyka i miseczki bo i tak wszystko wyląduje na podłodze. Starszemu maluszkowi możesz zafundować fajny talerzyk z przegródkami, który umożliwi rozdzielenie jedzenia a z czasem także odpowiednie sztućce.

Tak jak w przypadku łyżeczki, polecam zakupić koszyczek do gotowania na parze. Tak przygotowane warzywa i owoce mają więcej wartości odżywczych.

ZASADY BLW

To, że metoda BLW daje nam i dziecku ogromną wolność nie oznacza wcale, że nie ma żadnych zasad! By zminimalizować ryzyko niedoborów oraz zakrztuszenia należy stosować się do tych zaleceń:

Podawaj dziecku jedzenie:

  • o wysokich właściwościach odżywczych (nieprzetworzone, bez dodatku soli i cukru)
  • z każdej z podstawowych grup żywności (nie ograniczaj się tylko do warzyw i owoców, podawaj także mięso, jajka, zboża, ryby i tłuszcze, a z czasem także produkty mleczne)
  • zróżnicowane (by dziecko poznawało różne kolory, smaki i konsystencje)
  • w łatwo przyswajalnych rozmiarach i kształtach (na początek najłatwiejsze do chwycenia są grube pałeczki)
  • najlepiej ze swojego talerza ( i jedz to, co ono)

Nie podawaj dziecku:

  • pokarmów, które zwiększają ryzyko zakrztuszenia (orzechy całe lub w dużych kawałkach, winogrona i pomidorki cherry w całości, ryby z ośćmi, surowe warzywa, jak seler, marchew, sałata, surowe jabłka, drobne owoce, jak borówki, jagody, porzeczki, groszek, kukurydza i inne małe i twarde produkty które trudno rozgnieść dociskając językiem do podniebienia)
  • produktów wysoko przetworzonych, z dodatkiem soli i cukru
  • zbyt wielu produktów jednocześnie (2-3 różne produkty jednorazowo wystarczą z zupełnością)
  • stałych produktów, gdy jest bardzo głodne (wtedy czas przede wszystkim na pokarm mleczny)
  • stałego pokarmu, gdy nie jest prawidłowo podparte w pozycji siedzącej

POZNAJ ZASADY BEZPIECZNEGO BLW!

Pierwsze pokarmy podawane metodą BLW powinny być jak najprostsze, tak by dziecko miało szansę poznać smaki, kolory i tekstury jak najmniej przetworzonych produktów. Idealnie nadają się pokrojone w grube słupki ugotowane (najlepiej na parze) warzywa (marchewka, ziemniak, pietruszka, brokuł) oraz owoce. Po pierwszych próbach z takimi prostymi daniami, jeżeli dziecko dobrze już sobie radzi z jedzeniem, można zacząć rozszerzać repertuar dań, mieszać smaki i bawić się w babeczki, kuleczki, placuszki i inne wspaniałe przepisy, np.

Placuszki z marchewki i łososia

Kolorowe frytki z polenty 

Placuszki z jarmużu

3

Niezależnie od tego, którą technikę karmienia zastosujesz, musisz pamiętać o najważniejszej:

Złotej zasadzie żywienia małych dzieci

Rodzic decyduje CO dziecko zje, KIEDY i JAK jedzenie będzie podane, dziecko decyduje, CZY posiłek zje i ILE.

Jest to reguła zwana “podziałem odpowiedzialności” (Division of Responsibility) i najlepiej wydrukować ją sobie i powiesić na lodówce. To ważne! Stosując tą zasadę, szanujemy potrzeby dziecka w kategorii, w której może ono naprawdę o sobie decydować. A wszystkie dzieci wyposażone są w umiejętność odczytywania sygnałów głodu i sytości, wiedzą dokładnie, ile jedzenia potrzebują. Dopóki my, dorośli, nie zaburzymy im tej sygnalizacji, posługują się nią lepiej niż niejeden kierowca mapą.

Także kochani rodzice – my decydujemy co wyląduje na talerzykach naszych pociech i kiedy, a one niech podejmą decyzje, ile tego zjeść. Przeczytaj więcej o najważniejszych zasadach w żywieniu dzieci.

Skoro to my rodzice mamy decydować o tym, co podać naszym dzieciakom na śniadanie, obiad i kolację, to warto wiedzieć od czego zacząć. Zatem stawiamy sobie czwarte, ostatnie pytanie.

Pytanie IV: CO PODAĆ DZIECKU PRZY ROZSZERZANIU DIETY?

Tak naprawdę nie ma konkretnego produktu, od którego najlepiej jest rozpocząć rozszerzanie diety. W Polsce oczywistym wyborem wydaje się być marchewka albo dynia, ale gdy wyjedziemy do Włoch, mogą to być cukinie, we Francji karczochy czy cykoria a w Japonii kapusta bok choy. Pierwsze posiłki dzieci są niezwykle silnie uwarunkowane kulturowo, a zatem nie ma aż tak wielkiego znaczenia co dokładnie wybierzemy.

Warto jednak przed wyborem pierwszych posiłków zastosować się do kilku zaleceń:

1.Wybieraj produkty dobrej jakości. Warto zadbać o to, by pierwsze zetknięcie z nowym pokarmem nie skończyło się dla dziecka bólem brzucha. Malutki układ pokarmowy jest znacznie bardziej narażony na działanie pestycydów, konserwantów, substancji dodatkowych oraz zanieczyszczeń. Jeżeli masz taką możliwość – sięgnij po produkty rolnictwa ekologicznego (duży wydatek? 6-miesięczne dziecko zje 1 marchewkę przez 3 dni…) lub kontrolowanego. Rozejrzyj się po okolicznych sklepach i bazarkach. Może znajdziesz rolnika, któremu można zaufać?

2.Staraj się sięgać po produkty lokalne i sezonowe. Być może pociągająca jest myśl chwalenia się znajomym, że moje dziecko zjadło właśnie karczocha… ale wiele wskazuje na to, że nasze organizmy są bardziej dostosowane do produktów lokalnych (dlatego lepsze będzie jabłko niż banan). Najlepiej zatem wybrać coś, co często gości na Twoim stole, jest charakterystyczne dla obszaru, w którym żyjesz i możesz je kupić w warzywniaku. Poza sezonem warto wybierać warzywa mrożone, bo mają one często więcej wartości niż te dostępne w sklepach.

3.Wprowadzaj pojedynczo, w jak najmniej zmienionej formie. Pierwsze produkty powinniśmy podawać ostrożnie, powoli i pojedynczo. Dlaczego? Przede wszystkim dlatego, by nie urazić zbyt mocno niedojrzałego jeszcze układu pokarmowego (to i tak dla niego niezły szok po 6 miesiącach mlecznej diety) i dostrzec ewentualne pierwsze objawy alergii. Są jeszcze bardziej praktyczne powody: pierwsze posiłki jedzone są w bardzo małej ilości i często połowa z nich ląduje na podłodze… po co się frustrować, że Twoje pyszne puree kalafiorowo-ziemniaczano-marchewkowe wyląduje w koszu? Ugotuj lepiej kawałek marchewki przy okazji i rozgnieć widelcem lub podaj w całości 🙂 A po drugie:

warto żeby nasze brzdące najpierw poznały prawdziwy smak każdego warzywa, by dowiedziały się jak smakuje brokuł a jak ziemniak. Przyjdzie jeszcze czas na smakowite połączenia.

4. Nie używaj soli ani cukru. Te składniki są całkowicie zbędne w diecie Twojego maluszka. Nawet jeżeli wydaje Ci się, że danie będzie niesmaczne bez tych dodatków, to pozwól dziecku poznać najpierw smak produktów bez przypraw. Po pierwszych próbach z nieprzyprawionymi warzywami i owocami możesz zacząć rozwijać się kulinarnie. Łącz dowolnie smaki, dodawaj zboża do mięsa, warzyw, owoców i przyprawiaj, ale nadal bez soli i cukru! Korzystaj z naturalnych przypraw i ziół (cynamon, imbir, natka pietruszki, tymianek, rozmaryn, estragon, bazylia, koperek itp.). Nie musisz obawiać się również ostrzejszych smaków – wiele dzieci wbrew pozorom bardzo je lubi.

5. Podawaj produkty nieprzetworzone. Pierwsze dania dla niemowlaka najlepiej przygotować samodzielnie. Jeżeli brak Ci czasu – korzystaj z gotowych dań przeznaczonych dla dzieci w odpowiednim przedziale wiekowym, ale zawsze patrz na ich skład! Zrezygnuj z takich produktów jak: wędliny, parówki, konserwy, warzywa w occie, gotowe surówki i sałatki, słodycze (także te przeznaczone dla dzieci), deserki, słone przekąski, sosy (typu ketchup, majonez), frytki, gotowe dania, produkty instant itp.

6. Rozszerzaj dietę stopniowo, ale nie ograniczaj jej. Po pierwszych 2-3 tygodniach dokładnej obserwacji dziecka możesz nieco przyspieszyć z wprowadzaniem pokarmów.

To ważne, by dziecko przed ukończeniem 1. roku życia spróbowało już większości produktów, które spożywacie w domu.

Pomyśl – gdybyś wprowadzała jeden produkt tygodniowo, w ciągu pół roku dziecko spróbowałoby raptem 25 produktów. Warto zawalczyć o więcej! Nie bój się takich smaków jak: cykoria, oliwki, kiszonki, bakłażan, seler, fasola, pietruszka, truskawki, grejpfrut a nawet orzechy (choć zawsze zmielone!). Daj dziecku szansę zdecydować, czy mu smakują czy nie.

7. Nie poddawaj się. Niech nie przeraża Cię, że Twój maluszek nie jest zachwycony po spróbowaniu marchewki, ziemniaka czy buraczka. Po pierwsze – dziecko musi nauczyć się, że jedzenie (inne niż mleko) jest w ogóle jedzeniem i można się nim najeść. To może zająć mu trochę czasu. Na początku będzie jedzeniem się po prostu bawić, jak każdą inną rzeczą, którą mu podamy. Po drugie – dzieci potrzebują czasu, by poznać, przyzwyczaić się i polubić nowe smaki. Po trzecie grymas na twarzy dzieci, który dorośli odbierają jako “O bleee”, dla dziecka oznacza coś zupełnie innego 🙂


2

CZYM DOPAJAĆ DZIECKO? 

Do ukończenia 6. miesiąca jedynym pokarmem i napojem dla dziecka powinno być mleko matki. Zatem, jeśli karmisz piersią na żądanie, nie ma potrzeby podawania dziecku żadnych innych płynów, nawet wody w trakcie upałów. Co więcej podawanie wody, czy innych napojów, może zaburzyć proces laktacji! U dzieci karmionych mieszanką czasami zachodzi potrzeba dopojenia wodą (w żadnym wypadku innymi płynami, herbatkami, ziołami, soczkami!). Jednak nie zawsze jest to konieczność.

Wraz z rozszerzaniem diety, zwiększa się zapotrzebowanie dziecka na płyny a zmniejsza się ilość mleka spożywanego przez dziecko (choć nie powinno to się dziać drastycznie! Pamiętaj, że początki to raczej smakowanie, poznawanie, niż jedzenie). Im więcej jest stałych pokarmów w diecie, tym częściej powinniśmy podawać dziecku również dodatkowe picie, by ułatwić mu chociażby prawidłowe trawienie.

Najlepszym napojem dla dziecka jest WODA!

Jeżeli Twój maluszek początkowo nie jest zainteresowany wodą, nie umie jej prawidłowo pić, krztusi się, wypluwa, zaproponuj mu po prostu po posiłku stałym mleko. Na początku rozszerzania diety dzieci mogą popijać jedzenie po prostu mlekiem z piersi. Musisz również wiedzieć, że z punktu widzenia wrażeń sensorycznych, woda jest jednym z najtrudniejszych pokarmów do spożycia!

Zdecydowanie warto wyrabiać w dziecku nawyk picia wody od początku rozszerzania diety!

O tym, jaka woda jest najlepsza dla dziecka i jak można zachęcać (również starsze dzieci) do picia wody, pisałam tutaj: WODOHOLIZM

JAKĄ WODĘ POWINNY PIĆ DZIECI-
Jednak, jeżeli Twoje dziecko odmawia picia wody, a dostrzegasz już pierwsze objawy odwodnienia (chociażby zaparcia!) nie obawiaj się spróbować podać dziecku lekkiego kompotu (np. z jabłek, gruszek) bez dodatku cukru.

Unikaj natomiast podawania

  • SOKÓW do ukończenia przez dziecko 1. roku życia (najnowsze zalecenia Amerykańskiej Akademii Pediatrycznej). Chodzi o wszystkie soki, również te rozcieńczone, warzywne, warzywno-owocowe. Nie są one dziecku kompletnie potrzebne. Do 3 lat należy podawać soki dzieciom w bardzo niewielkich ilościach (max. 1/2 szklanki dziennie)
  • Ziół i naparów ziołowych, herbat, herbatek granulowanych (zobacz więcej informacji o ziołach i herbatach w diecie dzieci)

W CZYM PODAWAĆ WODĘ?

Najlepszym pomysłem będzie zwykły plastikowy kubeczek! Jeżeli to dla Twojego dziecka na tą chwilę za trudne skorzystajcie z poniższych pomysłów:

  • Kubeczek do nauki samodzielnego picia (np. Doidy, Lovi 360)
  • Butelka ze słomką
  • Dopajanie łyżeczką

Należy unikać podawania wody i innych płynów w butelce ze smoczkiem i tzw. kubeczkach niekapkach. Szczególnie jeśli u Twojego dziecka pojawiły się już pierwsze ząbki.


Uffff…chyba udało mi się “streścić” to, co najważniejsze jeżeli chodzi i wprowadzanie nowych posiłków naszym maluchom. Udało nam się odpowiedzieć na 4 ważne pytania: PO CO, KIEDY, JAK I CO podawać w trakcie rozszerzania diety.

Pozostały jednak 2 kwestie dodatkowe, które niejednej mamie spędzają sen z powiek: gluten i inne alergeny.

“A czy Twój je już jogurty?”, “Gluten to trzeba w 4. miesiącu”, “Nie słyszałaś, że orzechy można dopiero po 3. roku życia?”, “Broń Boże nie podawaj żółtka 7-miesięcznemu dziecku!” może usłyszeć na placu zabaw niejedna młoda mama. I co zrobić z tymi alergenami? Podawać czy unikać?

Zacznijmy od najbardziej kontrowersyjnego – glutenu:

KIEDY WPROWADZAĆ GLUTEN?

Jeszcze jakiś czas temu zalecenia rozszerzania diety niemowląt mówiły, by gluten wprowadzić jak najwcześniej, jeszcze przed innymi pokarmami. Pewne badania wskazywały bowiem, że tak wczesna ekspozycja na gluten, może zmniejszyć ryzyko rozwoju celiakii. Później mądre głowy stwierdziły, że groźne jest zbyt wczesne (przed skończeniem 4 miesiąca), jak i zbyt późne (po 7. miesiącu życia) wprowadzenie glutenu i określiły okienko między 4 a 7 miesiącem życia, kiedy należało ów gluten dziecku podać. Najlepiej pod ochronnym wpływem karmienia piersią. Ale naukowcy nie poprzestali na tym i badali sprawę dalej. W tej chwili stanowisko brzmi mniej więcej tak:

Na prawdopodobieństwo wystąpienia celiakii nie ma wpływu ani moment pierwszej ekspozycji na gluten ani karmienie piersią.

Co zatem zrobić? Najlepiej zachować spokój. Niestety zalecenia zmieniają się dość szybko, dlatego drogi rodzicu – wprowadź gluten KIEDY CHCESZ! Osobiście radzę wprowadzić go po prostu przy okazji innych pokarmów. Jeżeli masz jakieś wątpliwości, możesz poczekać, ale jeżeli wszyscy w domu jecie gluten, to śmiało podajcie go też maluchowi. Jeżeli chodzi o ilość – to radzę nie zarzucać dziecka od razu stosem makaronów, naleśników i kajzerek. Zalecenia mówią, by wprowadzać gluten stopniowo i w niewielkiej ilości, zatem dokładnie tak samo jak inne produkty. Może to być 1 łyżeczka kaszy manny dziennie, może też być naleśnik orkiszowy raz na 3 dni albo kilka sztuk makaronu świderki do obiadu.

rozszerzanie diety niemowlaka, Ania Beza, mamaspace.com.pl

Aaaa jeszcze słowo wyjaśnienia, czym w ogóle ten gluten jest, bo przecież nie każdy wiedzieć musi 🙂

Gluten to białka, które występują w niektórych zbożach (m.in. pszenicy, życie i jęczmieniu). Obwiniany jest za szereg strasznych dla zdrowia spraw, ale w rzeczywistości raczej nie szkodzi, o ile nie jesteśmy na niego uczuleni lub nie cierpimy na celiakię. Generalnie nie ma powodu, by u wszystkich (łącznie z dziećmi) profilaktycznie stosować dietę bezglutenową. Ale, tak zupełnie offtopowo, może rzeczywiście warto jeść mniej tej pszenicy? Szczególnie w przetworzonej formie.

Gluten załatwiony. Teraz inne pokarmy alergizujące 🙂

KIEDY WPROWADZAĆ PRODUKTY ALERGIZUJĄCE?

Co to w ogóle znaczy produkty alergizujące? Żeby odpowiedzieć sobie na to pytanie, musimy dowiedzieć się, czym jest alergia.

Alergia to po prostu nieprawidłowa reakcja organizmu na pewne substancje. U niektórych osób organizm w pewnych momencie „uznaje”, że dany pokarm jest dla niego szkodliwy i postanawia z nim walczyć zawsze, kiedy tylko dostanie się on do wnętrza ciała. A dokładniej walczyć z białkiem, który w danym pokarmie się znajduje.

Są 2 ważne fakty, które każdy powinien wiedzieć o alergii:

  1. Możemy mieć alergię na każdy pokarm (w każdym produkcie znajdują się białka, więc uczulić może nas wszystko!)
  2. Alergia może rozwinąć się u nas w każdym momencie życia

Ale! Pomimo tego, że możemy mieć alergię na wszystko, to uznaje się, że 8 alergenów odpowiedzialnych jest za 90% wszystkich przypadków alergii pokarmowych. Są to:

  • orzeszki ziemne
  • orzechy
  • mleko
  • jaja
  • pszenicę
  • soję
  • ryby
  • owoce morza

Jest jeszcze drugie “Ale!”. Mimo, że alergie mogą dotyczyć każdego z nas i pojawić się w każdym momencie naszego życia, to niestety częściej dotykają dzieci. Na szczęście wśród alergii dziecięcych jedynie 2-4% to prawdziwe alergie! Pozostałe wynikają z niedojrzałości układu pokarmowego i na szczęście mijają do ok. 2 roku życia.

Nie ma się zatem, co dziwić, że rodzice obawiają się podawać potencjalne alergeny swoim maluchom. Czy słusznie?

Czy moment wprowadzenia do diety alergenów ma znaczenie? 

Alergia jest w dużym stopniu dziedziczona i alergie u rodziców znacznie zwiększają szanse na to, że rozwiną się one również u dzieci. Na rozwój alergii ma wpływ również to, w jakim środowisku rozwija się dziecko (sterylna czystość nie sprzyja odporności..), obecność dymu papierosowego, długość karmienia piersią, czas wprowadzenia nowych pokarmów (zbyt wczesne jest ryzykowne) i sposób żywienia mamy w czasie ciąży i karmienia piersią (wielki ban dla fast-foodów i produktów przetworzonych!).

Podobnie jak w przypadku glutenu zalecenia dotyczące tego, kiedy wprowadzać produkty alergizujące ulegały zmianom. Najpierw zalecano opóźnianie ich wprowadzania, potem mówiono, by wprowadzać dość wcześnie, ale pod ochronnym działaniem mleka mamy, a jak jest teraz?

Nie ma dowodów na to, by opóźnienie wprowadzania produktów silnie alergizujących zmniejszało ryzyko wystąpienia alergii u Twojego dziecka.

Są natomiast badania wskazujące, że wczesne ich wprowadzenie może to ryzyko zmniejszyć (m.in. dotyczy to orzeszków ziemnych).

Zrzut ekranu 2017-05-25 o 23.03.11

Najlepiej rozpocząć ich wprowadzanie w tym samym czasie, co innych produktów, czyli nie wcześniej niż po ukończonym 4. miesiącu życia, a najlepiej po ukończonym 6. miesiącu życia.

Jak wprowadzać pokarmy potencjalnie alergizujące?

  1. Po wprowadzeniu i zaakceptowaniu przez dziecko innych pokarmów (tzn. jeżeli Twój brzdąc je już ziemniaka, marchew, dynie, pietruszkę, jabłko i gruszkę, to możesz spróbować podać mu coś z listy 8 najpopularniejszych alergenów)
  2. Po raz pierwszy podawaj pokarmy potencjalnie alergizujące w domu
  3. Jeśli nie pojawiła się żadna reakcja alergiczna, możesz stopniowo zwiększać ilość danego pokarmu (najlepiej po ok. 3 dniach)
  4. Nie podawaj jednocześnie 2 i więcej pokarmów potencjalnie alergizujących

Pamiętaj: Unikanie alergenów dłużej niż to zalecane nie da ochrony przed alergią! Potencjalne alergeny podawaj z innymi produktami i obserwuj uważnie, jak one wpływają na Twoje dziecko.

Uwaga! Niektóre kwaśne warzywa i owoce (jak np. cytrusy, jagody, maliny, truskawki, pomidory) mogą wywoływać niewielką wysypkę w okolicy ust dziecka. Nie jest to jednak objaw alergii ale rezultat podrażnienia skóry na skutek działania kwasów zawartych w pożywieniu.

Czy zalecenia różnią się dla dzieci z grupy wysokiego ryzyka wystąpienia alergii (np. obydwoje rodzice są alergikami)?

Tak naprawdę NIE. Należy jednak wtedy zachować większą ostrożność i dokładniej obserwować reakcje dziecka na nowe pokarmy. Nie warto opóźniać wprowadzania produktów potencjalnie alergizujących. Podawajmy je jednak po wprowadzaniu innych, mniej ryzykownych pokarmów i po skończonym 6. miesiącu życia.


KONIEC 😀

Dotrwałeś? Zrób sobie pyszną kawę (pewnie drugą lub trzecią hehe!)

Ale jak wrócisz to przeczytaj jeszcze to:

Chciałam żeby ten wpis dawał, poza rzetelnie sprawdzoną wiedzą ujętą w (mam nadzieję) dość przystępnej formie, także SPOKÓJ! Gdy robiłam plan tego i kolejnych wpisów z tej serii zapisałam w notatniku w okienku „Główny przekaz” słowo: SPOKÓJ…i podkreśliłam 3 razy 🙂

Pierwsze posiłki to naprawdę ważne wydarzenie i dla rodziców i dla dziecka. Patrzymy na tą naszą pociechę siedzącą w krzesełku z ogromną dumą, jaka ona już duża, dorosła…a przecież jeszcze chwilę temu szukała niemal na ślepo piersi i zasypiała po 3 minutach jedzenia… To naprawdę szczególna chwila (ja już ją przeżyłam :)) i warto żeby było w niej coś znacznie więcej niż tylko: schemat, zalecenia, zasady. Bo taka sztywność zakłada, że my albo nasze dziecko coś musimy – teraz, natychmiast, zaraz. A wcale nie musimy!

Rodzicu MASZ CZAS! 6 miesiąc to nie jest magiczna granica, po osiągnięciu której dziecko musi jeść codziennie kotleta. Także zachowaj spokój. Niezależnie, czy pierwszy posiłek dziecku podasz do rączki czy nakarmisz go łyżeczką, nic się nie stanie, jeśli maluch to wypluje, zrobi dziwny grymas i zapłacze.

DAJ swojemu brzdącowi CZAS. To bardzo ważne. Bo kładziesz na szali jego późniejsze przekonania dotyczące jedzenia, a więc zaczynasz kształtować jego nawyki żywieniowe. Pokaż mu, że jedzenie (warzywa, owoce, kasze, jajka, mięso) są fajne i nie wiążą się ze stresem, a jedynie przyjemnością 🙂

Oczywiście, by zachować spokój potrzebna jest WIEDZA, by ciągle nie zastanawiać się, czy nie robimy czegoś nie tak….dlatego przeczytaj cały ten wpis. Jeśli jeszcze masz jakieś wątpliwości, napisz do mnie! A potem zaufaj swojej INTUICJI 🙂

I tak powstał nam zbiór słów kluczowych, które świetnie oddają atmosferę, jaka powinna towarzyszyć rozszerzaniu diety niemowlaka:

spokój, czas, wiedza, intuicja

 Niech one Wam pomogą 🙂 mi pomagają każdego dnia, gdy kładę przed Małym Szpinakożercą łyżeczkę, talerzyk albo po prostu kawałek ziemniaka!


Na koniec (już tak na serio, serio!) odrobina prywaty 🙂 Ten wpis kosztował mnie naprawdę wiele (pracy, cierpliwości, przemyśleń i odwagi). Jeśli czujesz, że jest fajny, że może się komuś przydać – rozsyłaj go dalej 🙂

Jeszcze raz ogromne podziękowania dla Anety (MamaSpace), Eweliny (Zabawa w gotowanie), Julii (Foodziaki) i Marii (Jak Zdrowo Żyć?). Bez Was ten wpis byłby nudny niczym książka telefoniczna z lat 90-tych!


Źródła:

Carlos Gonzalez – Moje dziecko nie chce jeść

Gill Rapley, Tracey Murkett – Bobas lubi wybór

„Zasady żywienia zdrowych niemowląt. Zalecenia Polskiego Towarzystwa Gastroenterologii, Hepatologii i Żywienia Dzieci” Standardy Medyczne/Pediatria. 2014, t.11, s.321-338

http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC2860070/

http://tna.europarchive.org/20141204090942/

http://www.food.gov.uk/newsupdates/news/2011/4617/glutenintro

http://cot.food.gov.uk/sites/default/files/cot/cotsacnstatementgluten201101.pdf

http://www.who.int/mediacentre/factsheets/fs342/en/

http://www.espghan.org/

http://www.aaaai.org/home.aspx

http://www.1000dni.pl/

http://kellymom.com/nutrition/starting-solids/solids-when/

http://www.askdrsears.com/topics/feeding-eating/feeding-infants-toddlers/starting-solids/faqs-about-solid-foods/solid-food-for-baby/ 

http://malgorzatajackowska.com

http://mataja.pl/