Warzywa dostępne LSJW #12

Dlaczego dzieci nie lubią warzyw? Odpowiedź na to pytanie umieściłam w pierwszym poście w ramach Letniej Szkoły Jedzenia Warzyw.

Dziś mam dla Ciebie jednak inne pytanie:

Dlaczego dzieci NIE WIEDZĄ, że lubią warzywa?

By odpowiedzieć sobie na to pytanie, zastanów się proszę, czy warzywa są w Twoim domu DOSTĘPNE?

dostępne warzywa

Nie wiedzą, bo mało kto naprawdę daje szansę dziecku na to, by pokochało warzywa. Bardzo często jako rodzice szkodzimy sobie sami (oczywiście z troski o dziecko, ale pamiętajcie “nadgorliwość gorsza od faszyzmu”) zbyt mocno naciskając nasze dzieci, zbyt łatwo się poddając, próbując uwieść dzieci tym, że warzywa są zdrowe i wreszcie zapominając, że warzywa powinny być przede wszystkim fajne i smaczne. Dlatego wydaje mi się, że często nie dajemy naszym dzieciom po prostu szansy na to, by warzywa pokochały.

Nie odbierz tego źle. Ja doskonale rozumiem, że obecnie jest bardzo duży nacisk na rodziców, by dzieci jadły zdrowo i rodzice tą presją przekładają na dzieci. Dlatego odsyłam Was zawsze najpierw na wakacje (jeśli jeszcze tam nie byliście). Musisz również wiedzieć, że ja (jako mama i dietetyk) muszę walczyć z tą presją dwa razy mocniej (tu możesz przeczytać ostatni post z moich zmagań).

Razem jakoś damy radę 🙂

Bo nie mają wystarczająco dużo szans na ich spróbowanie.

Pisałam już o tym. Dzieci potrzebują średnio 10 prób na zapoznanie się i polubienie. Ale nie tylko o to chodzi.

Chodzi też o to, że dzieciaki nie mają po prostu do tych warzyw dostępu! Jasne, podajesz im je przy obiedzie czy kolacji. Pakujesz do śniadaniówki i przemycasz w sosie do makaronu. Ale gdy mają ochotę coś przekąsić to przecież nie biorą jabłka, nie myją i nie kroją w kawałki, albo nie obierają sobie marchewki! Raczej sięgną do tajemniczej “słodyczowej” szafki/szuflady. Bo znacznie łatwiej jest otworzyć paczkę paluszków czy schrupać kilka chipsów.

warzywa muszą być dostępne

To naszym rodzicielskim zadaniem jest udostępnić dzieciakom warzywa i owoce. Ułatwić dostęp do nich.

Bardzo często wydaje nam się, że warzywa i owoce są łatwo dostępne – przecież wystarczy otworzyć lodówkę i … no właśnie. Wyjąć marchewkę/pomidora/sałatę/ogórka umyć, obrać, pokroić i położyć na kanapce. Strasznie dużo czynności, jak na coś prostego 🙂

TO JAK W ODCHUDZANIU!

Zawsze powtarzam moim pacjentom (dorosłym, którzy planują schudnąć), że nie widzę powodu, by wyrzucili wszystkie słodycze w domu, ale powinni je trzymać w trudno dostępnym miejscu. Gdzieś na krańcu szafki, w puszce na wysokiej półce albo głęboko w lodówce. Nie chodzi o to, by je ukryć przed sobą (przecież doskonale będziemy wiedzieć, że tam są), ale by wydłużyć czas, od pomysłu (“zjadłabym coś słodkiego”) do realizacji (zajadam ciacha). Czasami ta minuta, którą realnie zajmie wyciągnięcie z zakamarków szafki paczki ciastek jest wystarczająca, by okazało się, że aż tak nam się nie chce 🙂 Dokładnie tak samo jest z warzywami u dzieci. To znaczy my, wydłużając drogę od pomysłu do realizacji naszym dzieciom, zmniejszamy prawdopodobieństwo, że zjedzą warzywa…

Spróbujmy zaaranżować scenkę z dziecięcego umysłu!

Marysia wraca ze szkoły do domu. Jest głodna, więc w głowie pojawia się myśl:

“Zjadłabym coś….może kanapkę?”

Podążając za tym genialnym pomysłem, wyciąga bułkę z chlebaka, smarują ją masełkiem a z lodówki sięga ser (a jakże, już w plasterkach!). Przemyka jej przez głowę:

“Może jeszcze pomidorek?”

Zagląda do lodówki – leży, schowany w szufladzie. Szybka ocena sytuacji:

“Eeee, musiałabym go umyć i pokroić…nie chce mi się, zjem z samym serem”

Kurtyna. Koniec. Smutny pomidorek pozostaje nietknięty.

warzywa dostępne

Rozumiesz, o co mi chodzi?

To, co nam wydaje się proste, szybkie i bezproblemowe, dla naszych dzieci może być wyzwaniem 🙂

Więc jeśli chcesz, by Twoje dziecko jadło więcej owoców i warzyw musisz sprawić, by były one dostępne!

W praktyce jest to dosyć proste. Nie wiesz jak to zrobić? Już podpowiadam!

8 SPOSOBÓW NA TO, BY WARZYWA STAŁY SIĘ DOSTĘPNE

-> Trzymaj zawsze umyte jabłka/gruszki/nektarynki w koszyku na blacie kuchennym

-> Wykładaj w miseczce umyte owoce jagodowe (maliny, truskawki, borówki) oraz drobne warzywa (jak pomidorki koktajlowe). Miseczkę zostaw na blacie w kuchni

-> Zrób zielone lody (wystarczy, że zamrozisz Wasz ulubiony zielony koktajl w foremkach do lodów). Jeżeli chcesz przypomnieć o nich dzieciom, wydrukuj ich zdjęcie i przyczep na lodówce. Na pewno dzieciaki się skuszą.

-> W lodówce możesz też trzymać przygotowany od rana koktajl lub sok warzywno-owocowy. To przyjemne orzeźwienie a przy okazji zdrowa porcja witamin

-> Zróbcie chipsy warzywne! Jeżeli je dobrze ususzycie możecie przechowywać je w szczelnym słoiczku nawet przez kilka tygodni 🙂 Polecam te z buraka, jarmużu i marchewki 😀 Fajne chipsy z buraka i marchewki można też kupić w sklepie

-> Trzymaj w lodówce umyte i pokrojone warzywa (np. rzodkiewki, pomidorki koktajlowe, marchewki, seler naciowy), możesz też przygotować smaczny dip. Pamiętaj, że talerz z warzywami musi być zawsze w lodówce na wysokości dziecięcych oczu, niczym nie zasłonięty

-> Kupuj gotowe, obrane mini marchewki, wyciągnij je z torebki i wyłóż w przezroczystym, zamkniętym naczyniu

-> Ugotuj o jedną kolbę kukurydzy więcej do obiadu, pokrój ją w niewielkie krążki i zostaw w widocznym miejscu w lodówce

Proste, prawda? 🙂

eat-547511_640

NIE PRZESADZAJ

Nie chodzi o to, by stosować wszystkie te metody jednocześnie 😀 Wtedy prawdopodobnie zbyt dużo jedzenia by się zmarnowało a dzieciakom i tak znudziłyby się te smaki. Ale możesz korzystać z nich na zmianę. W jednym tygodniu zostawiać pokrojone warzywa z dipem w lodówce, w kolejnym wyłożyć w kuchni warzywne chipsy a w jeszcze następnym zrobić domowy sok.

Dzięki tym zabiegom Twoje dzieci:

-> zauważą, że warzywa to fajna przekąska i obowiązkowy element każdego dania

-> zrozumieją, że warzywa można zjeść łatwo i szybko

-> same (lub pod wpływem kolegów – klik) zaczną chętniej próbować nowych smaków

-> będą podejmować zdrowsze wybory pod Twoją nieobecność

-> dostaną prawdziwą szansę poznania i polubienia warzyw

Udostępnij zatem warzywa i owoce swoim dzieciom, uprość do maksimum (a może minimum?) drogę Twojego dziecka do talerza z warzywami i owocami, jednak pamiętaj – omijaj z daleka gadanie typu: „znów nie zjadłeś żadnego owocu z talerza, który zostawiłam na stole”, albo „czemu nie zjadłeś pomidora do kanapki, leżał pokrojony w lodówce”.  To farma presji żywieniowej. A wiesz, co robią dzieci na jej widok (tak…uciekają…w sklepową alejkę pełną chipsów :D)