nie mówić dziecku

Warto z dziećmi rozmawiać, to fakt. Ja to w ogóle należę do osób gadatliwych w samotności, dlatego ze Szpinakożercą od jego narodzin prowadzę bardzo szerokie i rozbudowane rozmowy 🙂 Zawsze przypomina mi się wtedy moja babcia, która mawiała, że uwielbia rozmawiać z kwiatami, wtedy nie czuje się taka samotna. Kwiaty odwdzięczały się jej pięknym wyglądem (u nikogo tak nie rosły) a ja chyba przejęłam tą gadatliwość. Teraz ze Szpinakożercą można już prowadzić prawdziwe dialogi, także w czasie jedzenia!

Są pewne standardowe kwestie, które wypowiadamy do naszych dzieci w czasie posiłku. Czasem mają one zachęcić dziecko do jedzenia, czasem spróbowania, zazwyczaj jednak przynoszą więcej szkody niż pożytku!

Przygotowałam dla Was taką mini bazę:

11 zdań, których lepiej nie mówić do dziecka w czasie jedzenia!

1.Zjedz jeszcze łyżeczkę/kawałek

Czy naprawdę uważasz, że ta jedna łyżeczka, jeden ostatni kawałek brokuła ma jakąś magiczną moc nasycenia Twojego dziecka? Albo dostarcza jakąś olbrzymią dawkę wartości odżywczych? To tylko jeden kawałek! Nic dobrego nie przyniesie dla zdrowia Twojego dziecka, a prosząc o zjedzenie go, uczysz dziecko nie ufać własnym sygnałom głodu i sytości. Pamiętasz na pewno, że to dziecko jest odpowiedzialne za swój organizm i za to, ile zje?

2. Jak zjesz jeszcze trochę surówki, dostaniesz deser

Całkiem zgrabna umowa, prawda? Najpierw zjedz coś, czego nie lubisz (nie masz ochoty), a w ten sposób „zarobisz” na coś pysznego 😀 Niby proste, logiczne zasady. Co więcej – często działają. Dzieci decydują się na zjedzenia warzyw czy kotleta, by dostać ukochany deser. Ale zastanówmy się chwilę, czego tak naprawdę uczą się w ten sposób? Że deser jest ważniejszy od obiadu? Że warzywa muszę zjeść tylko wtedy, gdy jest deser? Że warzywa są tak niesmaczne, że mama musi mnie przekupić deserem? I w końcu: że deser należy jeść nawet jeśli mam pełen brzuch!

3. Truskawki są na deser, najpierw obiad.

Trochę łagodniejsza wersja. Czasami nawet przydatna, przecież to rodzic decyduje, kiedy pojawią się posiłki. Ale jeśli deser podajesz zazwyczaj po obiedzie, to czasem dobrym rozwiązaniem jest połączenie deseru z obiadem, inaczej może to skończyć się sytuacją znaną z niejednego domu: dziecko je dwa kęsy ziemniaka, twierdzi że już się najadło i chce deser. Spełniło warunki, prawda? Usiadło do obiadu, zjadło…Ale tak naprawdę każdy rodzic wie, że chodziło tylko o to, by dostać deser… Dlatego lepiej nie wiązać konieczności zjedzenia jednej potrawy z drugą. Jeśli masz ten problem, podaj po prostu małą porcję zdrowego deseru razem z obiadem. 

4. Nie powinno się zostawiać na talerzu. Dokończ to, proszę.

Myślałam, że ta zasada jest już totalnie zapomniana, że każdy wie, że to nie talerz jest miarą najedzenia ale nasz własny żołądek. A jednak! Ostatnio podobne pytanie padło w kierunku Szpinakożercy ze strony babci mojego męża. Wtedy zrozumiałam, że nadal lubimy kontrolować poziom najedzenia naszych dzieci i mierzyć go talerzem, miską i łyżeczką. Zostawianie na talerzu, gdy jest się juz najedzonym to wspaniały nawyk, bo to znak, że dziecko wie, ile jedzenia potrzebuje. Jeżeli nie lubisz marnować jedzenia – nałóż dziecku malutką porcję na talerz i pozwól na dokładkę albo zaproponuj, by dziecko samo nałożyło dla siebie odpowiednią porcję (choć i tak ma prawo coś zostawić, ale na pewno mniej, niż wtedy gdy zarzucisz go potężną porcją jedzenia)

5. „Smakuje Ci?” albo „Nie smakuje Ci?!”

Wiecie, że istnieje coś znacznie więcej niż „lubię/nie lubię”, „smaczne/niesmaczne”? Wiecie jak wielu określeń można użyć przy opisie smaku, zapachu, koloru jedzenia? Dlaczego ograniczać się jedynie do tej dychotomii? Ponadto, oceniając jedzenie w ten sposób, zamykamy dziecku drogę ucieczki: jedzenie, które raz trafi do szufladki „niesmaczne”, „nie lubię”, prawdopodobnie przez wiele lat z niej nie wyjdzie. Z kolei jedzenie opisane jako „lubię”, „smaczne” powinno być zawsze zjadane, a przecież i my czasami nie mamy ochoty nawet na najbardziej ukochane danie…Rozmawiajcie o smaku, preferencje u dzieci zmieniają się tak szybko, że naprawdę nie warto się do nich przywiązywać.

6. Spróbuj proszę, babcia zrobiła to specjalnie dla Ciebie. Będzie jej przykro jeśli nie zjesz.

Ja wiem, że babcie gotują najlepiej na świecie, ale jedzenie czegokolwiek tylko dlatego, że komuś będzie przykro….nie jest dobrym nawykiem. Uczmy dzieci, że mają pełne prawo decydować o własnym ciele a jeść powinno się przede wszystkim dlatego, że jest się głodnym, nie po to by sprawić komuś przyjemność. Ostrzegamy dzieci, by broniły się przed niechcianym dotykiem. Tłumaczymy, że mają prawo nie chcieć się przytulić. Jednak decydowanie o własnym żołądku wydaje nam się wykraczającym poza kompetencje dziecka…Pamiętaj też, że dla Ciebie jakieś danie może być pyszne, proste i normalne, a dla Twojego dziecko może ono wyglądać po prostu jak….robaki! 

7. Zobacz jak mamusi/cioci/babci smakuje, Tobie też zasmakuje! Tylko spróbuj.

A skąd to wiesz? Tobie też smakuje wszystko, co lubi Twój partner albo tata? Mój syn ubóstwia porzeczki, jeżyny, wiśnie i inne pieruńsko kwaśne owoce. Gdyby mi powiedział „spróbuj, mi smakuje, Tobie na pewno też”, nie uwierzyłabym! Spójrzmy na to też z drugiej strony – pozwólmy naszym dzieciom dojść do tego, co lubią a czego nie lubią. Wykorzystam znów Szpinakożercę – gdybym podawała mu tylko te smaki, które ja lubię, być może nigdy nie dowiedziałabym się, że może jeść wiśnie prosto z drzewa i oblizywać się po nich z miną prawdziwego smakosza!

nie mówić dziecku

8. Spróbuj choć kawałek, jeśli Ci nie zasmakuje, nie musisz jeść.

Taka teoretycznie nieszkodliwa zasada. Pozytywna – bo przecież nie każemy dziecku niczego zjeść. Jednak po 1. do próbowania też nie można zmuszać (do próbowania trzeba dorosnąć), po 2. dzieci w tym wypadku bardzo chętnie wybierają furtkę „nie smakuje mi – nie jem”. Dlaczego? Bo w głowie często pojawia się im myśl: „A jeśli mi to zasmakuje, to będę musiał to zjeść?!”. Wolą nie ryzykować. Ty też nie ryzykuj 🙂 Lepiej powiedz: „możesz spróbować, jak to smakuje, jeśli masz ochotę”.

9. Zobacz, jak Krysia pięknie je, dlaczego Ty tak nie możesz? Krysia jest grzeczna!

A cóż ilość jedzenia czy jego różnorodność (bo to zazwyczaj mamy na myśli mówiąc „ładnie je”) mają wspólnego z byciem grzecznym? Pomijam już kwestię tego, co to w ogóle znaczy być grzecznym dzieckiem 😀 Jeżeli Twoje dziecko je mało lub mało różnorodnie – ma ku temu ważny powód, z jakiegoś powodu nie potrafi jeść inaczej a uwierz mi, że bardzo chce. Uwierz najpierw w jego możliwości i zadbaj o spokój.

10. [Udając, że jemy] „o jakie pyszne, mniam, mniam!”

„Oh jaka pyszna ta Twoja zupełnie nieprzyprawiona paciaja z buraka i banana. Mniam, mniam!”. Naprawdę wierzysz, że Twoje dziecko w to uwierzy? A wiesz, że małe dzieci są prawdziwymi detektywami naszych emocji? Szwindel i próbę oszustwa wyczują na odległość, nie bez powodu najsilniej mają rozwiniętą prawą półkulę mózgową odpowiedzialną za emocje. Nie musisz przekonywać dziecka, że coś jest pyszne. Opowiedz mu, co to w ogóle jest. Jaki ma kolor, zapach, z jakich składników się składa. A ocenę smaku pozostaw dziecku.

11. Nie musisz jeść, ale musisz spróbować. Skąd możesz wiedzieć, że tego nie lubisz? Jeszcze nie spróbowałeś!

A Ty musisz skoczyć ze spadochronu, by ocenić czy to lubisz czy nie? Musisz zrobić sobie tatuaż, by wiedzieć, czy chcesz mieć tatuaż czy nie? To, co dla Ciebie jest nic nieznaczącym, malutkim kęsem surówki, dla Twojego dziecka może być jak wyprawa na Mount Everest! Dzieci wcale nie muszą próbować jedzenia, by wiedzieć, że czegoś nie lubią. Posługują się przede wszystkim zmysłem wzroku. Jeśli coś wygląda na jedzenie, które dziecko zna i lubi – dziecko je je. Jeśli wygląda inaczej, dziecko tego nie dotyka. Przynajmniej przy pierwszym spotkaniu. To dlatego okres neofobii jest tak trudny dla dziecka i rodzica.

nie mówić dziecku


Tak można by pisać w nieskończoność… I choć te zdania mają różny poziom nasilenia, jedne wydają się być łagodniejsze a nawet całkiem poprawne, to mimo wszystko zawsze łączy je jedno słowo – presja. Większa, mniejsza, łagodna, ostra, wynikająca z troski albo z przyzwyczajenia…ale to nadal presja. A presja zawsze utrudnia jedzenie dzieciom, zwłaszcza tym, które już mają jakieś problemy z jedzeniem.

Co zatem mówić do dziecka w czasie jedzenia? O czym rozmawiać w czasie posiłków? O tym opowiem Wam w kolejnym wpisie a na razie, jako formę podpowiedzi, zajrzyjcie do tego wpisu i obejrzyjcie czerwcowy live na FB: