sposoby na zachęcenie do jedzenia warzyw

O tym, jak zachęcić dzieci do jedzenia warzyw mogłabym opowiadać godzinami 🙂 Nie bez powodu powstała darmowa seria wpisów pod nazwą: „Letnia Szkoła Jedzenia Warzyw”. To był mój pierwszy mini kurs, na którym całkowicie za darmo dzieliłam się swoją wiedzą o rozszerzaniu diety niejadka. Potem powstał też płatny kurs „Akademia Małego Smakosza”, którego kolejna edycja rozpocznie się już wiosną 🙂 Dziś jednak chciałabym podzielić się z Tobą najprostszymi patentami na to, jak sprawić, by dziecko mimo wszystko chciało jeść więcej warzyw.

Portrait of beautiful child having breakfast at home.

3 PROSTE SPOSOBY, BY ZACHĘCIĆ DZIECI DO JEDZENIA WARZYW

Pamiętaj proszę, że nigdy nie możemy naszego dziecka zmusić do jedzenia czegokolwiek. To dziecko jest odpowiedzialne za swoje ciało swoje odczucia głodu i sytości (poczytaj o tym!). Każda presja, nacisk może sprawić, że nasze dziecko będzie jeszcze bardziej niechętne do jedzenia. Poza tym zmienność (w upodobaniach, smakach, ilości jedzenia) jest wpisana w dziecięcy rozwój żywieniowy (poznaj etapy żywienia dzieci)

My, jako rodzice, mamy natomiast za zadanie stworzyć środowisko, które będzie sprzyjało dziecięcym dobrym wyborom żywieniowym. Te 3 sposoby, to właśnie pomysły na to, jak zmodyfikować środowisko, by dziecko stało się bardziej otwarte na nowe smaki.

1. „PERŁY PRZED WIEPRZE”, czyli rzecz o kolejności podawania

Niezwykle prosta technika. Wykorzystywana często przez rodziców intuicyjnie.

Jeśli chcesz, by Twoje dziecko zjadło więcej warzyw, podaj mu je przed posiłkiem!

Głód jest najlepszą przyprawą. Gdy jesteśmy głodni, nie możemy doczekać się posiłku, wszystko smakuje 100 razy lepiej. Naszym dzieciom również. Jak to wykorzystać w praktyce? Gdy widzisz, że Twoja mała głodna szarańcza zaczyna już nerwowo kręcić się po kuchni, a Tobie zostało jeszcze z 5 minut do skończenia obiadu czy śniadania, zaproś ich na małą przekąskę.

Nie, nie musisz jej dodatkowo przygotowywać 😀 To mogą być warzywa, które miałaś zamiar podać po prostu do obiadu. To może być też coś prostego – pokrojone w słupki warzywa z dipem (np. z jogurtu), pomidorki koktajlowe, starta na tarce marchewka, garść oliwek czy kukurydza z puszki. Gwarantuję Ci, że głód zdecydowanie poprawi atrakcyjność tych produktów!
Pamiętaj jednak, że to musi być coś lekkiego, bo przecież zależy Ci również na tym, by dziecko zjadło też pozostałe składniki obiadu.

dan-gold-298710-unsplash

Pora przed dużym posiłkiem (również w czasie gotowania), to najlepszy moment na próbowanie nieznanych, nielubianych dotąd składników. Dzieje się tak z dwóch przyczyn:

Po 1. znowu pomaga nam głód, który zaostrza apetyt, zachęca do jedzenia

Po 2. w czasie gotowanie lub gdy Ty zajęta jesteś kończeniem smażenia kotletów, presja na to, by dziecko cokolwiek zjadło jest minimalne. Często wręcz nie chcemy, by dzieci wtedy jadły. A jeśli Ty nie chcesz…. dziecko chce! Znasz to, prawda? Wystarczy z tego w mądry sposób skorzystać. Poczytaj o tym, czym tak naprawdę jest próbowanie.

2. SZTUKA ŁĄCZENIA

Należysz do osób, które zostawiały sobie najlepszy kęs na koniec posiłku, czy wręcz przeciwnie zjadały go na samym początku?

 

Dzieci jedzą bardzo świadomie. Mają w głowie ścisła hierarchię produktów, które lubią i tego, w jakiej kolejności najlepiej je jeść. Zawsze najpierw sięgną po to, co dla nic najpyszniejsze, na co mają największą ochotę. Jeśli to się skończy, zabiorą się za inny składnik itd. Dla wielu rodziców to powód do zmartwienia (bo jak to tak…. jeść samego kotleta a potem same ziemniaki O.o, ale to Twoje dziecko, jego smaki, jego apetyt i jego talerz, zostaw je w spokoju ;D). Możemy to w ciekawy sposób wykorzystać  i nauczyć się bardziej świadomie łączyć niektóre potrawy, by jak najczęściej dziecko naprawdę miało ochotę ich spróbować.

O co praktycznie chodzi? 

  • jeśli podasz jakąś naprawdę ulubioną nad życie potrawę, to tylko najbardziej ulubione warzywo ma szansę przy takiej konkurencji zostać zjedzone, a i tak nie masz gwarancji, że dziecko się na nie skusi. Przykład? Kotlet mielony u Szpinakożercy albo kiełbaska na śniadanie. W takim doborowym towarzystwie niewiele warzyw ma szansę (a Szpinakożerca niektóre warzywa naprawdę lubi!). Natomiast gotowana mini marchewka zawsze zostanie zjedzona nawet w obecności kotleta, a do kiełbaski mogę zaserwować najwyżej oliwki lub kukurydzę. Gdyby do obiadu podała np. cukinię albo surówkę – pewnie przegrałaby w przedbiegach
  • jeśli podajesz niezbyt lubiany główny składnik (np. u nas w tej chwili jakieś gotowane mięso), to masz znacznie większą swobodę w doborze dodatków. Możesz podać warzywa nawet tak średnio lubiane i być może słaba konkurencja zachęci malucha do spróbowania. W tym towarzystwie pójdzie u nas szpinak, zielony groszem czasem nawet cukinia czy fasola.
  • jeśli wiesz, że proponujesz potrawę, której Twoje dziecko bardzo nie lubi (u nas ostatnio był to gulasz), to zadbaj o w miarę atrakcyjne dodatki. Jeśli podasz równie nielubiane warzywa…. stawiasz malucha w patowej sytuacji (albo się zmusi do jedzenia – to bywa trudne, zobacz – albo będzie głodne). Wtedy tym bardziej zadbaj o atrakcyjność warzyw – bo może dziecko zje tylko warzywa? I nadrobi te dwa poprzednie obiady, kiedy na warzywa nie miało ochoty?

Jest jeszcze jeden aspekt łączenia, który musisz poznać – „zarażanie”. Nie wiem, czy wiesz, ale potrawy lubiane i nielubiane mają zdolność do zarażania się od siebie wzajemnie! I tak sałatka z burakiem staje się gwiazdą, gdy dodasz do niej jabłko, ale ulubiona zupa z marchewki może zostać wykluczona, bo dodałaś do niej nieco znienawidzonej dyni…. To delikatna materia. Czasami do jakiejś potrawy możemy dodać lubiany składnik, by zwiększyć szansę jej zjedzenia. Przykładem może być sałatka jarzynowa z jabłkiem, sos pomidorowy do makaronu z dodatkiem marchewki albo fasolka wymieszana z kukurydzą.

Poobserwuj swoje dziecko w czasie jedzenia, poznaj jego ulubione i mniej lubiane smaki 🙂 Może soczewica z pomidorami stanie się bardziej atrakcyjna, gdy towarzyszyć jej będzie tylko pieczona ryba?

3. RÓŻNORODNOŚĆ, bo ogórek to nie zawsze ogórek 

Pisałam już o tym. Zawsze o tym mówię na warsztatach 😀 Różnorodność to jedna z najważniejszych zasad żywieniowych! Poczytasz o niej tutaj. Tutaj jednak nie chcę truć Ci znowu o tym, że powinnaś wprowadzić większą różnorodność. Chcę byś na chwilę spojrzała na jedzenie oczami dziecka!

Dla dziecka ogórek pokrojony w plasterki, w słupki, kiszony, w occie, z dodatkiem jogurtu albo śmietany – TO ZUPEŁNIE INNY OGÓREK!

Nie generalizuj preferencji swojego dziecka. Jeżeli 10 razy podałaś mu pomidora, a on nigdy go nie zjadł, to jeszcze nie znaczy, że go nigdy nie zje! Może spróbuj podać go w całości? Albo upieczonego? Albo pomidorki koktajlowe? Albo sałatkę z pomidorów i ogórka?

jackelin-slack-539461-unsplash-min

Jedynym sposobem na to, by dziecko kiedyś w końcu czegoś spróbowało jest EKSPOZYCJA! Czyli ciągłe „narażanie” dziecka na widok potrawy, której nie lubi. Oczywiście nie masz dręczyć dziecka burakiem (w każdym daniu, przez 2 tygodnie :D), tylko po prostu jeść go przy nim i proponować mu go (no właśnie!) – W RÓŻNORODNEJ FORMIE! 

Spójrz na marchewkowy przykład:

  • marchewka surowa cała
  • marchewka surowa w słupkach
  • mini marchewka surowa
  • marchewka surowa z talarkach
  • marchewka surowa starta na grubej tarce
  • marchewka surowa starta na drobnej tarce
  • marchewka ugotowana z rosołu
  • marchewka ugotowana w kosteczkę
  • marchewka ugotowana w talarkach
  • marchewka duszona
  • marchewka karmelizowana
  • mini marchewka ugotowana
  • frytki z marchewki
  • chipsy z marchewki
  • placki z marchewki
  • ciasto z marchewki
  • sok z marchewki
  • kisiel z marchewki

i tak dalej 😀

Każda marchewka, to inna marchewka. Może Twoje dziecko lubi tylko tą marchewkę z rosołu? A ile razy tą właśnie próbowałaś mu podać? Nie poddawaj się, proponuj 🙂 

Ponownie aktualne preferencje Twojego dziecka mogą być dla Ciebie świetnym przewodnikiem.

W jakiej formie warzywa lubi Twoje dziecko? Jak wygląda jego ulubione danie z warzywami?

To wskazówki! Możesz na ich podstawie próbować Tworzyć nowe dania i nowe propozycje warzyw, za którymi Twoje dziecko nie przepada. Jeśli Twój maluch uwielbia frytki z batata, pomyśl nad frytkami z marchewki albo buraka. Lub w drugą stronę, podaj batata tak, by wyglądał jak np. gotowana marchewka. Nie masz oszukiwać dziecka, tylko pokazywać mu, że jedzenie w różnej formie, w różnym kształcie może smakować inaczej. I dlatego zawsze warto próbować! A próbowanie to jeden z najlepszych nawyków żywieniowych 🙂

Oczywiście sposobów może być jeszcze więcej! Jeśli szukasz pomocy dla swojej niejedzącej rodziny, zajrzyj też do tych wpisów:


 

TŁO FACEBOOK (9)