niejadek - zmuszanie do jedzenia 2

Dla rodziców najważniejsze jest jedno – dobro dziecka. Co jednak, jeśli źle rozumiemy to dobro? Jeżeli wydaje nam się, że robimy dla naszej pociechy to, co najlepsze, a w rzeczywistości działamy na jego niekorzyść? Przykładem takiej powszechnej pomyłki jest troska o to, by dziecko zjadło wystarczająco dużo.

O tym, że dzieci się nie głodzą, że wiedzą, ile jedzenia im potrzeba do wzrostu i rozwoju specjaliści mówią bardzo głośno. Ja również podpisuje się pod tym stwierdzeniem obiema rękami i na pewno do tego tematu jeszcze na tym blogu wrócę, tym bardziej, że jestem „wyznawczynią” jedzenia intuicyjnego. Wiem jednak również, że żadne badania i naukowy bełkot (nawet najbardziej racjonalny!) nie przekona rodzica, który zamartwia się o zdrowie i szczęście swojego dziecka. Jedynym rozsądnym argumentem wydaje się być właśnie wyciągnięcie na pierwszy plan dobra dziecka.

 

NIE ZMUSZAJ! NIE ZMUSZASZ? A MOŻE JEDNAK…

 

Sprecyzujmy najpierw, co mam na myśli mówiąc przymuszanie do jedzenia. Chodzi zarówno o zmuszanie jakościowe (“zjedz do końca warzywa”), jak i ilościowe (“Jeszcze 2 łyżeczki”). Jest to pojęcie naprawdę bardzo szerokie! Nie mam badań, ale z kontaktów z rodzicami widzę, że niestety większość rodziców w taki lub inny sposób zmusza dziecko do jedzenia tego, czego ono nie chce lub tyle, ile ono nie chce. Ponad połowa matek jest przekonana, że dziecko powinno zjeść wszystko, co dostało na talerzu! Włącza się w to każde karmienie nieświadome (podczas zabawy, oglądania telewizji, przez sen), prośby, przekonywanie, że dziecko powinno coś zjeść, bo jest to zdrowe, dobre, pyszne, mama specjalnie dla niego przygotowała, przekupywanie (za zabawę, deser, grę) i każdą formę karmienia dziecka pod presją. Myślisz, to mnie nie dotyczy. A jednak!

Jeżeli zdarzyło Ci się pomyśleć o swoim dziecku “chyba powinno zjeść więcej na obiad”, to prawdopodobnie zdarzyło Ci się również je do tego namówić.

Niejadek - dlaczego nie należy zmuszać dziecka do jedzenia

Wróćmy do kwestii dobra dziecka. Bo przecież te wszystkie “przymuszanki” wynikają właśnie z troski i miłości. Czy rzeczywiście osiągamy to, co chcemy?

 

EMOCJE W JEDZENIU

 

W tym miejscu warto zadać sobie pytanie, co może czuć dziecko, które jest zmuszane w jakikolwiek sposób do jedzenia?

Poczucie winy (nie spełniam wymagań rodziców…)?

Złość (muszę coś robić wbrew sobie)? Strach (boje się tego zielonego czegoś na talerzu)?

Ból (przypomnij sobie jak się czułeś, gdy objadłeś się w ostatnie święta)?

Czy te uczucia znikają zaraz po posiłku? W Stanach postanowiono to sprawdzić. Nie pytano jednak dzieci zaraz po posiłku! Zapytano dorosłych, których zmuszano do zjedzenia “ostatniej łyżeczki” 20 lat temu. Po pierwsze okazało się, że 70% z nich stwierdziło, że w dzieciństwie rzeczywiście, powiedzmy, zbyt mocno troszczono się o to, ile zjedzą. Dość przerażające prawda? Niemal ¾ badanych pamięta nadal takie wydarzenia z odległego dzieciństwa i zaiste nie są to przyjemne wspomnienia. 55% badanych wspomina mdłości, pond 50% płacz nad talerzem, 20% wymioty. Ponadto wspominają o poczuciu bezradności, bezsilności i wściekłości…

 

Czy naprawdę tak wygląda dobro dziecka? Czy takich wspomnień z posiłków dla niego chcemy?

Jeszcze gwóźdź do trumny wszystkich troskliwych rodziców! Dorośli wspominający swoje przykre doświadczenia, podkreślali, że często do tej pory nie lubią i nie jedzą potraw, do których jedzenia byli zmuszani w dzieciństwie.

niejadek - dlaczego nie należy zmuszać dziecka do jedzenia

Wniosek? Namawiając, prosząc, grożąc naszym dzieciom nie sprawiamy, że będą lepiej jadły. Nie urosną szybciej, nie rozwiną się bardziej prawidłowo, nie będą szczęśliwsze i zdrowsze. Przekażemy im jedynie, to że jedzenie jest przykrym obowiązkiem (szczególnie jedzenie warzyw, bo chyba nikt nie zmusza dziecka do zjedzenia kolejnego kawałka ciasta?), o którym nie będą mogli zapomnieć nawet w dorosłości.

Dzieci, na które nie jest wywierana presja w kwestii jedzenia, jedzą więcej warzyw i owoców i mają bardziej pozytywne doświadczenia związane z posiłkami! To jest prawdziwa wartość na przyszłość 🙂

Dziecko to taki sam człowiek jak ja i Ty! Czy lubisz, gdy babcia/mama namawia Cię na dokładkę obiadu, kiedy czujesz, że za chwilę pękniesz? Wróć myślami do czasów dzieciństwa – jak się czułeś, gdy widziałeś w oczach rodziców niemą presję (a może wcale nie niemą???) zjedzenia wszystkiego, co jest na talerzu, albo chociaż całego mięska? Tak samo czuje się teraz Twoje dziecko. Presja nie musi jednak przybrać silnej i kategorycznej formy “nie odejdziesz od stołu, aż nie skończysz posiłku”. Są znacznie łagodniejsze, bardziej wyrafinowane sposoby. My rodzice jesteśmy mistrzami w ich wymyślaniu! Włącz swój rodzicielski radar i szukaj, być może i Tobie się to przytrafiło.

Możesz myśleć – zmuszanie to nie moja bajka. Nigdy bym tego nie zrobił/a. Karmię moje dziecko świadomie. Gratuluję! Naprawdę, bo to ogromne wyzwanie i wcale nie jest proste. Widzę to po sobie. Mimo, że wiem i w 100% wierzą w to, że moje dziecko jest w stanie samodzielnie zdecydować, ile jedzenia potrzebuje, zdarza mi się myśleć “czy zjadł wystarczająco dużo?”, “Ta dodatkowa łyżka mu nie zaszkodzi”. Łapie się na tym i wstyd mi za to, dlatego powstał ten post, bo czuję, że wielu rodzicom przymuszanie do jedzenia może się po prostu przytrafiać i warto na to zwrócić większą uwagę 🙂

 

Źródła:

http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/20004633

https://www.infona.pl/resource/bwmeta1.element.elsevier-db77bdb1-9e53-39f7-92d6-1c62b54d165d

http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/17804116

Follow my blog with Bloglovin