dzieci lubią mieć wybór

Ten post powstał w ramach cyklu „Letnia Szkoła Jedzenia Warzyw”. Wcześniejsze posty z cyklu znajdziesz tutaj: 

W ramach wykładu #6 porozmawiamy o wyborze! 🙂 Ale na początek krótka historyjka:

Była sobie kiedyś w USA szkoła podstawowa. Każdego dnia karmiono w niej setki głodnych dziecięcych brzuchów. Każdego dnia wyrzucano też kilogramy niezjedzonych przez dzieci warzyw i owoców. Mądre głowy zaczęły się więc zastanawiać, co z tym fantem zrobić.

Przestać dawać warzywa i owoce dzieciom? Cóż rozsądne z punktu widzenia ekonomii, ale co z nawykami żywieniowymi i zdrowiem?

Przemycić je w zupach i sosach? Może zjedzą więcej, ale ile można podawać sos pomidorowy “doprawiony” marchewką i brokułem?

Zmusić? Jedno dziecko trudno (i absolutnie nie warto – spójrz dlaczego!) zmusić do jedzenia, a co dopiero takie stadko…

Dajmy dzieciom wybór!

Zakrzyknął ktoś w końcu. I jak ustalili, tak zrobili.

dajmy dzieciom wybór

W stołówce ustawili wielki bufet, na którym w czasie każdego lunchu pojawiały się rozmaite produkty. Dzieci mogły same (lub z pomocą nauczyciela) wybierać na co mają ochotę. Zachęcano je również do testowania i smakowania nowych produktów (Ty też możesz to zrobić, zobacz jak!). Dzieci nie musiały jeść nowości, ale miały nałożyć sobie na talerzyk malutkie porcje nieznanych potraw (np. brokułów z sosem czy szparagów) i spróbować ich.

Czekano na efekty.

I doczekano się! Dzieci zaczęły próbować nowych smaków, zjadały więcej warzyw i owoców, stawały się mniej wybredne. Dlaczego?

Bo wybór to wolność! A wolność ma dla dzieci ogromne znaczenie. Dlatego dajmy dzieciom wybór.

Badania pokazują, że to właśnie powierzenie części decyzji związanych z żywieniem dzieciom, zwiększa ich otwartość na nowe smaki. Zatem warto.


Jak jednak przełożyć ten eksperyment na nasze domowe zmagania przy stole i przedstawić go w ramach Letniej Szkoły Jedzenia Warzyw?

Nie martw się, nie będę Cię namawiać do zamienia Twojej kuchni lub jadalni w bufet. Szwedzki stół czasem to fajny pomysł na imprezę i od czasu do czasu to również świetne urozmaicenie posiłków. Ale na co dzień tak się nie da żyć!

Być może ktoś powie też – ale ja próbuję dawać mojemu dziecku wybór. Pytam je, na co ma ochotę, co chce zjeść na śniadanie…i ono niezmiennie odpowiada, że parówki. Od tego chyba nie zacznie jednak jeść większej ilości warzyw…

Zacznie! Zobaczysz 🙂  Tak, dajmy dzieciom wybór, ale musimy to zrobić mądrze i sprytnie 😀

 

ZAMKNIJ WYBÓR

Pytania ze swej natury dzielimy na otwarte i zamknięte. I podobnie można podzielić wybór:

Wybór otwarty: Co chciałbyś zjeść na śniadanie?

Wybór zamknięty: Chcesz zjeść na śniadanie kanapki czy płatki?

Różnica niezbyt duża, ale dla dziecka całkowita zmiana! Zaraz wytłumaczę jak i dlaczego 🙂

Dając wybór otwarty, strasznie utrudniamy sobie życie a dziecku zadanie.

Pozwól dziecku wybrać

Prawdopodobnie Twoje dziecko będzie zawsze wybierało ten sam produkt (np. płatki, płatki, płatki albo parówka, parówka, parówka). Ponieważ to będzie jedyne, co mu przyjdzie do głowy (dla dziecka śniadanie to oczywiste skojarzenie np. z parówkami).

Jeśli ten wybór nie był po Twojej myśli (a podejrzewam, że nie chciałeś wcale, by dziecko wybrało parówki), prawdopodobnie zaczniesz namawiać je na co innego (“a może jednak kanapka z pomidorem? A nie masz ochoty na serek i rzodkiewkę? Może chociaż jabłko?”).

Maluch oczywiście się nie zgodzi (uparciuchy, prawda?), ty się wkurzysz, znaczy trochę zdenerwujesz i stres, presja, zmęczenie i zła atmosfera gotowa. A dobra atmosfera i brak presji to podstawa do rozpoczęcia przygody z próbowaniem (pisałam o tym tu).

Jeżeli nadal nie widzisz do końca różnicy pomiędzy tymi wyborami, spróbuj odpowiedzieć na te 2 pytania:

  1. Dlaczego dawanie wyboru dziecku nie działa?
  2. Lepiej jest dawać dziecku całkowitą dowolność w wyborze posiłku, czy pozwolić wybrać spośród dwóch alternatyw?

Na które pytanie łatwiej było Ci odpowiedzieć? No właśnie…

Przy pytaniu pierwszym, musisz naprawdę wysilić się i zastanowić. Jeśli nie znasz odpowiedzi, prawdopodobnie powiesz cokolwiek przyjdzie Ci do głowy.

Przy pytaniu drugim jest łatwiej. Porównujesz dwie możliwe odpowiedzi ze sobą i po prostu podejmujesz decyzję!

Dokładnie tak samo działa mózg Twojego dziecka, gdy dajesz mu wybór w kwestii posiłków 🙂 Dając dwie propozycje (najlepiej 2, nie więcej :)) ustanawiasz pewne zasady tej “gry”, nakładasz na nią ramy, które ułatwiają podjęcie decyzji oraz sprawiają, że cokolwiek Twoje dziecko nie wybierze, wybierze dobrze! No chyba, że zaproponujesz mu na śniadanie czekoladę lub batonika…:)

BĄDŹ JAK BRZOZA

Dawanie dziecku wyboru zamkniętego stwarza wspaniały balans pomiędzy narzucaniem mu z góry, jak będą wyglądały posiłki, a pozwoleniem mu w 100% decydować o tym, co będzie jeść.

Kluczem do nauki zdrowych nawyków żywieniowych jest ustalenie jasnych granic i oczekiwań (zasad) przy jednoczesnym poszanowaniu i zrozumieniu dla potrzeb i opinii dziecka

Innymi słowy musisz zachować się, jak ….witka brzozowa! Jest ona jednocześnie giętka i twarda. Można jej nadawać różne kształty, ale trudno ją złamać 🙂 To jest zresztą porada dotycząca całego wychowania. Tłumaczy ją świetnie styl rodzicielski zwany autorytatywnym (lub demokratycznym).

Wróćmy jednak do wyboru. Jak zwykle czas przełożyć teorię na praktykę!

DAJMY DZIECIOM WYBÓR PRAKTYCZNIE!

Dajmy dzieciom wybór

Wybór daje dziecku poczuć powiew wolności. To bardzo dobrze! Jest to im zdecydowanie potrzebne. Jednak musimy robić to mądrze, by nie przesadzić. Uczymy się jeść warzywa, więc przy tym wyborze też się na tym skupmy.

„WYBOROWE” krok po kroku:

  1.  Spisz wszystkie warzywa i owoce, które Twoje dziecko akceptuje (może zdziwisz się, ze jest ich więcej niż 1 :))
  2. Pytaj swojego Małego Odkrywcę tak często, jak się da (oceń swoje możliwości) o wybór posiłku lub dodatków (Przykłady? Wolisz surówkę z marchewki czy z kapusty? Do kanapki chcesz pomidora czy ogórka? Masz ochotę na zupę z cukinii czy pomidorową? Do zapiekanki z makaronem dołożyć brokuły czy bataty? itd.)
  3. Spraw, by wybór był rzeczywisty (alternatywy muszą się od siebie dość wyraźnie różnić – w smaku, kolorze, czy teksturze. Jeśli dziecko będzie miało wybrać pomiędzy sosem pomidorowym a sosem pomidorowo-marchewkowym, nie da mu to poczucia, że o czymkolwiek decyduje)
  4. Nie mieszaj w to nowych potraw i smakowania. Pamiętasz, jak opowiadałam Ci, jak zachęcić dziecko do próbowania warzyw i dlaczego to takie ważne? Świetnie! Mam nadzieję, że udaje Ci się wprowadzić te rady w życie. Ale! Zapomnij o nich jeśli stosujesz akurat technikę wyboru. To dwie odrębne lekcje, nie wolno ich mieszać. Oznacza to, że jeśli zazwyczaj Wasz czas próbowania nowych smaków to obiad, raczej nie proś dziecka o wybór w czasie tego posiłku. Może to odebrać jak wybór pomiędzy czytaniem encyklopedii a oglądaniem wiadomości… i to i to średnio atrakcyjne. Chociaż niektóre dzieci (te bardziej zaawansowane w smakowaniu), można już próbować zachęcić do podejmowania decyzji, czy chcą dziś spróbować brukselki czy jarmużu. Na początku zdecydowanie tego unikaj. Potem, samodzielnie oceniaj sytuację.
  5. Nie przesadzaj z wyborem. Nie musisz tej techniki stosować do każdego posiłku. Nie zawsze przecież jesteś w stanie zaproponować dziecku alternatywę, prawda? Czasem na obiad jest po prostu to, co jest
  6. Wybór dawaj zawsze (ZAWSZE!) przed posiłkiem. Tu nie chodzi o pytanie się malucha, czy zamiast tych kanapek (których nie udało mu się zjeść na śniadanie) chce jajko czy płatki. W tym momencie rządzi dziecko. A to przecież Ty masz decydować o jedzeniu (dziecko o ilości!).
  7. Unikaj kłótni. Dawanie wyboru to świetna metoda, ale do wykorzystania wtedy, kiedy atmosfera jest sprzyjająca. Jest to też technika, która wymaga przyzwyczajenia dziecka (musi zrozumieć jej zasady po prostu). Więcej o tym przeczytasz niżej.
  8. Dawaj zawsze 2 alternatywy. Nie więcej! Zbyt szeroki wybór, tylko utrudnia podjęcie decyzji. Po 8. Dawaj zawsze 2 alternatywy. Nie więcej! Zbyt szeroki wybór, tylko utrudnia podjęcie decyzji.

TRZECIA ALTERNATYWA

A co, gdy dziecko w odpowiedzi na Twoje pytanie:

“Chcesz na kolację zupę czy jajecznicę?”

Odpowie:

“Naleśniki!!”

I tak 15 razy?

Najpierw zastanówmy się, dlaczego tak robi.

Dajmy dzieciom wybór

Być może jest “nowe” w dokonywaniu wyboru. Wcześniej znało tą technikę od innej strony (np. pytań otwartych) i teraz dopiero uczy się zasad. Na początek wytłumacz jeszcze raz zasady – dziecko ma wybrać spośród tych dwóch propozycji. Możesz to zrobić np. tak:

“Naleśniki możemy przyrządzić jutro. Dzisiaj możesz wybrać, czy wolisz zupę czy jajecznicę.”

Jeżeli młody człowiek nadal upiera się przy swoim pomyśle, możesz spróbować dowiedzieć się, dlaczego akurat ta potrawa, porozmawiaj, ale nie ulegaj, powtórz, że dzisiaj zaplanowane są inne dania. Gdy ponownie nie wybierze żadnej z alternatyw, wybierz samodzielnie:

“Rozumiem, że nie chcesz wybrać dzisiaj kolacji. Ja mam ochotę na jajecznicę, więc to przyrządzę na kolację. Pomożesz mi?”

Być może następnym razem pójdzie lepiej 🙂

Dziecko szukając trzeciej alternatywy, bada jak silne są granice, które ustalasz. Na ile jesteś w stanie się ugiąć, a na ile będziesz twardy. To ważne, by w tej technice nie ustępować. Nie ma powodu, by żądanej potrawy nie przyrządzić następnego dnia czy po prostu wieczorem, ale nigdy nie jako trzecią propozycję. Z czasem dziecko zaakceptuje te zasady i będzie chętnie wybierało z Twoich propozycji.

19182083_1569214979796338_1479570317_o