grafika-post-8
Ten post pojawia się w ramach akcji “Całkiem nieSŁODKI prezent”. Jeśli nie słyszałeś o niej w ogóle, zajrzyj tu.

To już trzeci artykuł z cyklu „Cukier dobry, zły i brzydki”. W poprzednich częściach opowiedziałam Wam, dlaczego nie powinniśmy obrażać się na nasze dzieci, że lubią cukier i słodycze (klik). Miłość do cukru mamy zapisaną w genach i warto to zaakceptować. Żeby nie było jednak za słodko opowiedziałam Wam również o tej złej stronie cukru. Bo jemy go za dużo i co tu dużo ukrywać, cukier (a dokładniej jego nadmiar) nam po prostu szkodzi.

Dziś przyjrzymy się trzeciej odsłonie słodkiego tematu. Ujrzymy brzydką stronę cukru, za którą ukrywają się producenci żywności, emocje i nasze małe słabostki.

 

Cukier jest brzydki, bo uzależnia

To stwierdzenie słyszę bardzo często. Cukier to biała śmierć, uzależnia, działa silniej niż kokaina! Pobudza mózg, sprawia, że dzieci dostają ADHD. Po prostu zło wcielone. Ponieważ nie lubię żadnych radykalnych rozwiązań i fanatycznych koncepcji, musiałam wziąć pod lupę również uzależnienie od cukru. Jak zwykle okazuje się, że wszystkich legendach jest ziarno prawdy, ale tylko ziarno.

Na wstępie musicie uświadomić sobie, że istnieją dwa rodzaje uzależnienia: psychiczne i fizyczne. Spróbujmy najpierw przyjrzeć się temu pierwszemu.

Sądzę, że psychicznie uzależnić można się od każdej rzeczy, pod warunkiem, że pojawi się ona w warunkach sprzyjających uzależnieniu. Jest również pewien zbiór cech osobowości, który sprawia, że niektóre osoby łatwiej popadają w uzależnienia. Możecie o tym poczytać chociażby tu. Uzależnić możemy się od zakupów, siłowni, posiadania rzeczy, czytania książek, telewizji czy pisania smsów. Możemy również uzależnić się od cukru i ogólnie jedzenia.

Maksymalnie upraszczając sprawę, można powiedzieć, że uzależniamy się od rzeczy, które nas odprężają, sprawiają przyjemność, przynoszą ulgę, dają jakąś istotną korzyść psychiczną. Szczególnie jeśli korzystamy z nich często i stanowią one nasz jedyny (lub nieliczny) sposób na uzyskanie tego przyjemnego efektu.

Przekładając to na słodycze i cukier:

Owszem, możemy się od nich uzależnić, ale nie dzieje się to automatycznie. Nie uzależniamy się od cukru tak po prostu, w tydzień czy miesiąc. To proces.

sweet-316375_1280

Sięgamy po słodkości, gdy jesteśmy zmęczeni lub źli, dostajemy je od babci, cioci, gdy spotka nas coś przykrego, mama częstuje cukierkiem na pocieszenie, idziemy rodziną na lody w nagrodę za dobre oceny, deser dostajemy za zjedzone brokuły. Przede wszystkim jednak nie poznajemy innych sposobów radzenia sobie z nieprzyjemnymi emocjami.

Po 5, 10 latach takich zachowań okazuje się, że jedyne, co nam przychodzi do głowy, gdy jesteśmy zmęczeni wieczorem to kubełek lodów, jedyny sposób na poradzenie sobie ze smutkiem to tabliczka czekolady, a złość najlepiej zajeść pudełkiem kokosowych cukierków. Do tego dochodzą różne próby porzucenia słodyczy, przechodzenie na diety, obwinianie się i ogromne poczucie winy po każdym kęsie ciasta…I powoli kiełkuje w nas uzależnienie od cukru.

Uzależnienie w formie psychicznej! To znaczy, że my, nasza rodzina, środowisko, nadaliśmy pewnemu czynnikowi (w tym wypadku cukrowi) wyjątkowo silne znaczenie. Na tyle silne, że trudno nam wyobrazić sobie bez niego życie.

Uzależnienie fizyczne

Powiedzmy to sobie jasno – cukier nie ma jakiś szczególnych właściwości uzależniających (mówi o tym chociażby ostatnia analiza naukowa, opublikowana zaledwie miesiąc temu w prestiżowym magazynie European Journal of Nutrition). Nie działa jak narkotyk, nie sprawia, że po odstawieniu słodyczy, trzęsą nam się ręce i mamy halucynacje.

computer-1111438_1280

Znam dobrze badania i teorię mówiącą o tym, że cukier uzależnia silniej niż kokaina. Pod względem teoretycznym się z nimi zgadzam. Autorzy porównują w nim stopień pobudzenia naszego mózgu pod wpływem kokainy i cukru. Okazuje się, że cukier intensywniej pobudza ośrodek przyjemności w mózgu niż narkotyk!

Jednak, czy to oznacza, że cukier uzależnia silniej niż narkotyki? Nie!

  1. Mechanizm uzależnienia od narkotyków (czy substancji psychoaktywnych, tytoniu, alkoholu) jest znacznie silniejszy i bardziej skomplikowany
  2. Od narkotyków możemy uzależnić się już po „spożyciu” pojedynczej dawki, cukier nie ma takiego działania. Inaczej wszyscy ludzie byliby od niego uzależnieni
  3. Narkotyki nie są absolutnie niezbędne do życia, cukier (i pożywienie) jest niezbędne!
  4. Ośrodek przyjemności w naszym mózgu pobudza również spotkanie z przyjaciółmi, pocałunki czy przytulanie dziecka. Czy to oznacza, że przytulanie dziecka jest uzależniające?

Badacze alarmują, że cukier zabija rocznie w USA ok. 25 tys. osób. Kokaina i heroina „tylko” 18 tys. Czy to oznacza, że cukier uzależnia mocniej? Nie! Oznacza jedynie, że jest znacznie łatwiej dostępny i wykorzystywany w nieprawidłowy sposób. Nie oznacza, że powinniśmy dopuścić sprzedaż narkotyków a zabronić sprzedaży cukru.

Jednak istnieje coś takiego jak fizyczne uzależnienie od cukru. I ma ono dosyć prostą podstawę fizjologiczną. Cukier i potrawy go zawierające są smaczne, pobudzają receptory na języku, sprawiają przyjemność, prowadzą do wydzielania dopaminy i serotoniny (hormonu szczęścia), dodają energii. Do tego cukier w produktach spożywczych bardzo często pojawia się w towarzystwie co najmniej jednego ze wspólników zbrodni – tłuszczu i soli. Pomyślcie chociażby o kanapce z masłem orzechowym i dżemem. Ta mieszanka sprawia już, że nasze kubki smakowe po prostu szaleją.

Pamiętacie z lekcji biologii umiejscowienie smaków na języku? Według tej mapki smak słodki odczuwamy czubeczkiem języka.

jezyk

Niestety są to mocno przeterminowane informacje (szkoda, że nawet na studiach dietetycznych byłam nimi karmiona…). W rzeczywistości całe wnętrze jamy ustnej (w tym także podniebienie!) reaguje na słodycze jak szalone. Receptory wyspecjalizowane w wykrywaniu słodyczy znajdują się w każdym z około 10 tys. kubków smakowych i wszystkie są w jakiś sposób powiązane z ośrodkiem przyjemności w mózgu. Na cukier reagują również receptory rozmieszczone w przełyku, żołądku a nawet trzustce! Jesteśmy stworzeni do kochania cukru. Ale nie oznacza to, że każdy z nas się od niego uzależnia.

Muszę jednak podkreślić, że im więcej cukru jemy, tym trudniej jest nam go porzucić. Przyzwyczajamy się do słodkiego smaku, tworzymy nawyki (np. zawsze jem coś słodkiego po obiedzie), przestymulowujemy receptory słodkiego smaku. W ten sposób powstaje też stopniowe uzależnienie fizyczne. Również nasze dzieci są wrażliwe na zbyt dużą ilość cukru. Okazuje się, że wcześniejsze  podanie dzieciom słodkich produktów, sprawia, że zwiększa się ich tolerancja na słodki smak (pragną coraz intensywniejszych doznań) oraz chęć spożywania słodkich produktów. Dlatego tak silnie zachęcam Was do opóźnienia wprowadzenia słodyczy do diety dzieci (najlepiej po 2. roku życia) – klik.

Brzydcy producenci żywności

Wiesz już, że cukier, podobnie jak każdy inny produkt, może nas uzależniać. Najgroźniejsze i najsilniejsze jest uzależnienie psychiczne. Jednak im więcej go jemy, tym silniej pragną go również nasze ciała, a więc możemy uzależnić się od niego również fizycznie.

Najbrzydszą stroną cukru jest jednak nie to, że ma uzależniającą siłę i że pragniemy go od urodzenia.

Najbrzydszy jest fakt, że producenci żywności doskonale zdają sobie z tej siły cukru sprawę.

Wiedzą, jak zmieszać różne jego rodzaje, tłuszcz z odrobiną soli, by stworzyć cudownie pachnące, chrupiące, słodkie i rozpływające się w ustach cuda, którym nie możemy się oprzeć. Każdy wielki koncern spożywczy ma na swoim pokładzie armię naukowców, którzy badają możliwości różnych składników, sprawdzają, co tak naprawdę nam smakuję i jak to zapakować, byśmy mieli ochotę na więcej.

halloween-candy-1014629_1280

Ponieważ jednak nie jestem zwolennikiem spiskowej teorii dziejów, nie uważam wcale, że robią to z premedytacją, by uzależnić nas wszystkich od słodyczy i cukru i skrócić nasz żywot lub przykuć do łóżka.

Motorem działań wielkich producentów żywności (tych mniejszych też) jest po prostu pieniądz, zysk. Trudno winić producentów, że chcą zarabiać, przecież po to są.

Co nie oznacza, że nie można wytykać im nieuczciwych praktyk, nakłaniać do zmian składów produktów lub po prostu rezygnować z zakupu.

O praktykach producentów żywności można napisać całą książkę. Zresztą wiele takich książek już powstało. Jeżeli masz ochotę na pogłębienie tego tematu to polecam chociażby książkę „Cukier, sól, tłuszcz. Jak uzależniają nas koncerny spożywcze?” Michael’a Moss’a. Ciekawa pozycja, rzetelna i wbrew pozorom nie ukazująca świata spożywczych korporacji wyłącznie od negatywnej strony.

Wydaje mi się, że my, jako konsumenci, totalnie nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak bardzo na żywieniu i psychologii jedzenia znają się producenci żywności! To są prawdziwi eksperci.

To właśnie w badaniach przeprowadzonych na zlecenie koncernów spożywczych odkryto, że dzieci preferują znacznie bardziej słodkie i słone smaki niż dorośli. Poznano tzw. poziom błogości („bliss point”), czyli taką zawartość cukru w produkcie, która sprawia, że jedzenie i picie dają największą przyjemność. To również „dzięki” producentom żywności wiemy, że nasze organy wewnętrzne wyposażone są w receptory rozpoznające smak słodki. W wielkim amerykańskim laboratorium Monnel, którego działania finansowane są w połowie przez właścicieli takich firm jak Coca-cola czy Nestle, odkryto że napoje gazowane (zarówno te klasyczne jak i te w wersji light) zamiast nas sycić, wywołują jeszcze większe łaknienie!

Przełomowe odkrycia prawda? A to tylko kilka prostych przykładów. Producenci doskonale wiedzą, w jaki sposób, korzystając głównie z 3 najważniejszych składników – soli, cukru i tłuszczu, sprawić nam ogromną przyjemność. Wiedzą, co lubią dzieci, jak zachęcić je do sięgania po ich produktu, jak sprawić, by ich produkty nie kojarzyły się tylko z jedzeniem, ale również z pozytywnymi doznaniami!

Słodki marketing

Spójrzcie chociażby na giganta Coca-Colę.

Jakie skojarzenia budzą reklamy tego napoju? Cola to powrót do domu, rodzinny obiad, czas z najbliższymi. To miłość, sposób na bycie razem, pomysł na przekazanie uczuć. Obejrzyjcie!

Dlaczego tak niezdrowy napój jak Coca-Cola jest sponsorem największych wydarzeń sportowych? Z dobrego serca wspierają aktywność fizyczną? Nie. Chodzi o skojarzenia! Colę piją sportowcy, młodzież jeżdżąca z przyjaciółmi na deskorolce. Cola to smak młodości, radości, wolności, siły, aktywności. Synonim bycia w formie i bycia popularnym! Każdy młody człowiek o tym marzy.

Producenci doskonale wiedzą, że poza wspaniałym smakiem muszą w nas i naszych dzieciach wytworzyć przywiązanie do marki, swego rodzaju uzależnienie, które sprawia, że nawet za 30 lat będziemy wspominać smak danego produktu, tak jak wspominamy obiady u babci.

Masz wybór

Cukier to najlepszy sprzymierzeniec producentów żywności. Miłość do niego jest naturalna, to jedyny smak preferowany przez dzieci, sprawia, że chcemy jeść więcej i więcej. Po słodycze sięgamy w chwilach, gdy chcemy sprawić sobie i bliskim przyjemność. Są czymś szczególnym! Z przyjemnością te wszystkie właściwości cukru wykorzystują producenci.

Robią to, by sprzedać jak najwięcej produktów. To naturalne. Ale my musimy mieć tego świadomość, by świadomie móc podejmować decyzje w sklepie.

W ostatnim numerze KUKBUKA natrafiłam na piękny wywiad z Michaelem Pollan’em, znanym żywieniowcem propagującym bardzo mądre i rozsądne podejście do żywienia. W swojej pracy między innymi walczy z nieuczciwymi praktykami producentów żywności, z nachalnym marketingiem skierowanym już do najmłodszych. Jak sam mówi, nie jest lubiany przez koncerny spożywcze. Ale powtarza bardzo ważne słowa:

„Codziennie dostajemy 3 głosy, głosujemy z widelcem w ręku podczas każdego posiłku. To więcej niż w przypadku większości zagadnień, o których głośno mówi dziennikarstwo interwencyjne”

To my konsumenci decydujemy, co znajdziemy na półkach supermarketu. Mamy siłę wyboru i moc do zmian. Tylko musimy wiedzieć czego tak naprawdę chcemy.

Zatem,

CZY CUKIER UZALEŻNIA?

Sam w sobie nie. Nie jest narkotykiem, który momentalnie otumania nasz mózg i sprawia, że zrobimy wszystko dla kolejnej dawki. Ale jeśli nadamy mu szczególne znaczenie, będziemy wykorzystywać do uzyskania dodatkowej przyjemności, sięgać po niego w chwilach złości, smutku i radości, to możemy stopniowo kształtować tą zależność. Im więcej również go jemy, tym mocniej go pragniemy. Dotyczy to szczególnie naszych dzieci, które preferencję do smaku słodkiego odczuwają jeszcze silniej.

 

Najsilniej brzydką stronę cukru wykorzystują producenci żywności. Chcąc zachęcić nas do sięgania po ich produkty, dodają cukier wszędzie, gdzie się da. Łączą go z pozytywnymi emocjami, tworząc mieszankę wybuchową, na którą strasznie łatwo łapią się nasze dzieci.

Co my możemy z tym zrobić?

  1. Jeść mniej cukru. Jemy go za dużo, a do niczego nie jest nam potrzebny. Tam gdzie się da sięgajmy po prostu po owoce, ze słodyczy wybierajmy najczęściej te domowe. Nie zakazujmy jednak również od czasu do czasu sklepowych słodyczy. Najłatwiej ograniczyć cukier obecny w przetworzonych produktach, napojachfruit-jelly-539695_1280
  2. Ustalić proste zasady związane z jedzeniem słodyczy. Między innymi o tym, jak to zrobić w praktyce jest kurs „Zarządzanie słodyczami w diecie dzieci”, którego sprzedaż ruszy już na początku stycznia!
  3. Maksymalnie oddzielić jedzenie słodyczy od emocji. Unikać nagradzania i karania jedzeniem. Słodycze podawać niezależnie od nastroju czy osiągnięć dziecka. Nie łudźmy się, że można to zrobić całkowicie. Słodycze czy wyjątkowe ciasta zawsze będą pojawiać się w wyjątkowych momentach. Nic w tym złego dopóki potrafimy celebrować radość i czas z rodzinną w inny sposób niż tylko zajadając się ciastem. Przecież to nie ono jest w tych wydarzeniach najważniejsze.
  4. Starszym dzieciom tłumaczyć prawa rządzące rynkiem, pokazywać absurdy reklam, wyśmiewać nieudane techniki marketingowe, porównywać rzeczywisty smak produktu.

To wcale nie aż tak trudne, jak się wydaje 🙂 Polecam Wam przeanalizować sytuacje, w których Wy sami sięgacie po słodycze. Sprawdźcie, czy z łatwością jesteście w stanie z nich zrezygnować. A może i Was dopadła już brzydka strona cukru?

Mimo tego, że na blogu ostatnio mocno kręcimy się wokół tematu cukru, to tak naprawdę nie powinniśmy się tym cukrem i słodyczami zbyt mocno przejmować. Nie róbmy wokół niego tyle hałasu, dajmy szansę naszym dzieciom na ukształtowanie dobrych relacji ze słodyczami.

Wiem, że temat słodyczy w diecie dzieci wzbudza wiele obaw i lęków, dlatego przygotowałam wyjątkowy kurs „Zarządzanie słodyczami w diecie dzieci”, w którym przedstawiam całkowicie zdrowe podejście do niezdrowego cukru. Już dziś możesz zapisać się na listę osób oczekujących na kurs!

KURS zarządzanie słodyczami w diecie dzieci

Jego sprzedaż rozpocznie się już w styczniu 🙂