Lsjw #8

Czy lubisz jeść? Prawdopodobnie tak 🙂 Niewiele znam osób, które nie lubi. Jedzenie przynosi przyjemność, jest miłe, atrakcyjne, rozgrzewające, uspokaja, daje sytość (która sprawia, że czujemy się bezpieczniej i pewniej), zazwyczaj też dobrze się kojarzy (np. z pysznymi jagodziankami babci albo wspólnymi wyprawami do restauracji z ukochanym). Trudno nam dorosłym zatem pojąć, jak to jest możliwe, że dzieci tak często jeść nie lubią…A jeśli na dokładkę nie lubią jeść tego, co my uwielbiamy, to już w ogóle otwieramy oczy ze zdumienia i patrzymy na naszego potomka, jak na stwora z innej planety.

Tymczasem skąd dzieci mogą wiedzieć, że jedzenie to przyjemność?

face-1083872_1280
Owszem z czysto biologicznych powodów wiedzą, że bycie najedzonym jest przyjemne. Już jako noworodki przecież doskonale wiedzą, że najcudowniej i najspokojniej jest obok mamy, przy mleczku. Jednak kompletnie nie wiedzą, że poza mlekiem istnieje jeszcze jakieś jedzenie. Więcej! Że to “inne jedzenie” może być fajne, ciekawe, atrakcyjne.

W końcu nadchodzi ten wyczekiwany przez wielu rodziców moment – maluch zaczyna interesować się tym, co jemy, patrzy nam na ręce w czasie obiadu, wyciąga pulchne rączki, jęczy, piszczy, czy co tam umie. To znak myślą rodzice (i słusznie, bo to jedna z oznak gotowości na nowe posiłki, pod tym linkiem znajdziesz też inne wskazówki)! Czas podać mu inne jedzenie, przecież tak bardzo chce.

I podajemy – w gładkim puree albo w kawałkach, ze słoiczka albo samodzielnie przygotowane, nieważne! I czekamy… czekamy na “wow”. A jakże częste pojawia się….”bleee”.

A za każdym “bleee”, podąża rozczarowanie rodzica. To trochę zrozumiałe, bo przecież chcemy, by nasz maluch poznawał nowe smaki, by chętnie jadł owoce i warzywka, a tu od początku trudności. Pomyśl jednak, jeżeli było dla Ciebie zaskoczeniem to, że dziecku coś nie smakuje, jak wielkiem zaskoczeniem to musiało być dla dziecka!

Maluch wziął coś do buzi, spróbował i rozczarowanie, bo:

  1. To nie smakuje jak mleko
  2. Jest dziwne (szczególnie jeśli podamy mu np. kawałek ugotowanej marchewki)
  3. A tak w ogóle to jest jedzenie? Tym można się najeść?

Dziecko naprawdę nie wie od urodzenia, że jedzenie inne niż mleko istnieje, że jest fajne, ciekawe i smaczne! To jest Twoja praca rodzicu. Twoje zadanie! Pokazać to nowe (często przerażające) jedzenie od przyjaznej i miłej strony 🙂

 

Pomyślmy znowu o warzywach, bo przecież po to tu jesteśmy 🙂 Jeżeli Twoje dzieci nie chcą jeść warzyw, jest bardzo prawdopodobnie, że one po prostu nie są dla nich atrakcyjne. Być może nie były od początku, być może z czasem poznały produkty znacznie ciekawsze i te warzywa straciły na ważności. Nieważne! My musimy zrobić wszystko, by sprawić, że znowu ciekawe się staną.

avocado-1476493_1280

Dlaczego warzywa są mało atrakcyjne?

=> Same w sobie nie mają najciekawszego smaku(choć na samym początku rozszerzania diety, dzieci są bardziej wrażliwe na smaki i często silniej je odczuwają, dlatego tak często nie lubią np. zielonych warzyw, które są lekko cierpkie, a chętniej zajadają słodką marchewkę)

=> Podawane są w nudny sposób (warzywa trzeba nauczyć się dobrze doprawiać, by nadać im smak, by były różnorodne => pisałam o tym więcej w #7 lekcji, zajrzyj jeśli Cię to interesuje!)

=> Kojarzą się z przymusem i przykrym obowiązkiem (niestety często zbyt mocno naciskamy na to, by maluchy lubiły lub chociaż zjadały te warzywa. Naszym jedynym argumentem zazwyczaj jest to, że są zdrowe, a to argument zupełnie nietrafiony. Pisałam o tym w pierwszy wykładzie -> #1 Czy warzywa są zdrowe?)

=> Mają słaby PR, znaczy się reklamę. Na serio! Widzieliście kiedyś reklamę warzyw? Co najwyżej soków lub mrożonek. A od kiedy nasze maluchy oglądają telewizję (oczywiście z umiarem hehe) są narażone na wpływ reklam innych produktów spożywczych. I te reklamy są niezwykle skuteczne! Pokazują, że pijąc Coca-colę jesteśmy aktywni, sprawni, popularni, mamy dużo przyjaciół, a najlepszą rzeczą, która łączy rodzinę jest sposób jedzenia ciasteczek. A z warzywami nie kojarzy się nic pozytywnego…

Wiesz już zatem, że:

=> Twoje dziecko nie wie od urodzenia, że jedzenie, a szczególnie jedzenie warzyw może być ciekawe i atrakcyjne. Musisz mu to pokazać (wielokrotnie)

=> Warzywa to produkt, który sam z siebie jest mało atrakcyjny, a my dodatkowo zniechęcamy dzieci do sięgania po nie
Musimy zatem zabrać się do pracy i udowodnić dzieciom, że

WARZYWA SĄ ATRAKCYJNE!

By dowiedziały się o tym dzieci, musimy im je dobrze sprzedać! Dlaczego Wasze maluchy wyciągają w sklepie nieomylnie rękę w kierunku czekoladowych jajek-niespodzianek? Dlaczego Twoja córka zadręcza Cię o kolejny zeszyt/książeczkę/zabawkę z Elsą z Kraniy Lodu? Dlaczego każdy wie, że “gdy widzę M, to zjem?”. Bo te produkty mają świetną reklamę! Marketing to sztuka. Wiele osób powie, że to zło, że przez strasznych marketingowców musimy walczyć w sklepie za każdym razem, by nie wyjść obładowanym słodyczami i niepotrzebnymi gratami.

Ja jednak uważam, że od speców od marketingu powinniśmy się po postu uczyć 🙂 Czerpać pełnymi garściami! I stosować te same techniki do zachęcenia dzieci do jedzenia warzyw.

Nie wierzysz, że to zadziała? Przytoczę Ci zatem wyniki jednego z badań na ten temat 🙂

W badaniach wzięło udział 10 szkół podstawowych z USA, które podzielono na 4 grupy:

  1. W pierwszej umieszczono w stołówce obok baru sałatkowego banner przedstawiający warzywnego superbohatera
  2. W drugiej puszczano dzieciom bajki z warzywnymi superbohaterami w rolach głównych
  3. W trzeciej postawiono baner i puszczano bajki
  4. W czwartek nie robiono nic…

 

wellsalad-tmagArticle

Po 6 tygodniach sprawdzono, czy ilość nakładanych i jedzonych w szkolnej stołówce warzyw jakkolwiek się zmieniła. I co? I szok!

Sama bajka podniosła znacząco spożycie warzyw w szkołach. Tam gdzie zastosowano jedynie baner liczba dzieci sięgających po warzywa podwoiła się, natomiast tam, gdzie zastosowano i plakat i bajkę, ilość dzieciaków nakładających sobie warzywa na talerze wzrosła o 239%!! Niesamowite, prawda?

Zatem nie pozostaje nam nic innego, jak na poważnie zabrać się za studiowanie marketingu 🙂

Ale nie pozostawię Wam złudzeń – nie dacie rady samodzielnie nakręcić takiej bajki jak Disney…, ale możecie robić masę innych rzeczy, by pokazać Waszym pociechom, że warzywa są po prostu EKSTRA!

JAK REKLAMOWAĆ WARZYWA?

Możesz to robić w przeróżnych momentach dnia. W czasie posiłku, podczas zakupów, przy zabawie klockami, książkami czy po prostu nauce i spacerze. Wszędzie! Oczywiście z niczym nie można przesadzać i nie każdy sposób sprawdzi się u każdego dziecka (o zmienności naszych szkrabów też już Wam pisałam :P), ale wierzę, że znajdziecie sposoby na Waszych urwisów.
boy-709943_1280
By pomóc Wam zamienić się w skutecznego marketingowca, podrzucam Wam aż

12 pomysłów, jak sprzedać warzywa dzieciom!

  1. Zróbcie sobie ogródek – to wyzwanie szczególnie na wiosnę, ale z kawałki pietruszki czy małej cebuli natka wyrośnie i w środku zimy. A sam proces kiełkowania jest niesamowicie fascynujący! Nie wiecie, co można zasadzić w doniczce? Polecam świetne podsumowanie Krytyki Kulinarnej => 13 warzyw i owoców, które odrastają z resztek http://krytykakulinarna.com/warzywa-z-parapetu/
  2. Kup zabawkowe warzywa i owoce. Mogą być drewniane, plastikowe, pluszowe czy filcowe. Układajcie z nich kanapki, sałatki, całe potrawy. Częstujcie się nawzajem, wymyślajcie tym potrawom prześmieszne nazwy i rozmawiajcie o smaku. A może zechcecie wypróbować wymyśloną potrawą też w rzeczywistości?
  3. Wymyślajcie bajki – np. o warzywnych superbohaterów. Jak myślisz, jaką moc miałby Pan Szpinak? A może wcale nie nazywałby się Pan Szpinak tylko Zielony Mściciel?
  4. Rysujcie – do Waszych historii i bajek na pewno przydadzą się rysunki. Jeżeli nie jesteście wybitnie utalentowani, możecie oczywiście korzystać też z kolorowanek. Nie zatrzymujcie się na nudnym rysunku marchewki – dlaczego by nie wyciąć go i nie zrobić mini teatrzyku z Marchewką w roli głównej?
  5. Znacie Pudło Nienudno? Wiecie, że mają świetne pudło o jedzeniu? Kopalnia pomysłów do zabaw.

     ZOBACZ => Pudło ze smakami

    pudło nie nudno

  6. Idźcie do zoo (albo mini zoo albo na farmę). Upewnijcie się tylko, że traficie w pory karmienia! Podejrzyjcie, jak smakowicie pawiany zajadają brokuły albo słoń wciąga całą kapustę 😀
  7. Namalujcie swój własny talerz. Dlaczego by nie jeść z talerzyka, na którym narysowaliśmy własną buzię albo cudnego misia? Może wybierzecie się do specjalnego miejsca, gdzie można farbami pomalować ceramikę i później ją wypiec?
  8. Gotujcie….na niby! Stwórzcie dla malucha kącik kulinarny. Wystarczy stara miska, kilka drewnianych łopatek i jakiś zestaw “Małego kucharza”. Jeśli wciągniecie się w zabawę, polecam stworzenie własnej zabawkowej kuchni! Możecie ją kupić (w IKEA na pewno nie wydacie fortuny), albo zrobić własną chociażby z kartonu 😀 Spójrzcie tylko na TE INSPIRACJE
  9. Grajcie w gry planszowe. Taki gry wspaniale rozwijają i scalają rodzinę, dodatkowo to po prostu świetna zabawa! Znajdziecie całe mnóstwo kulinarnych gier. Podpowiem jedynie byście zajrzeli na bloga Foodziaki, gdzie znajdziecie mnóstwo inspiracji. Ale szukajcie też na własną rękę 🙂
  10. Grajcie w gry na tablety, komputery i komórki. Spadające warzywa, rozkrajanie owoców, warzywne memory…to tylko początek. Możecie też piec pizze z dowolnymi składnikami, sadzić warzywa na grządkach czy wybrać się na wirtualne zakupy 🙂 Zajrzyjcie chociażby na aktualną aplikację Google na smartfony! Warzywa w roli sportowców na Olimpiadzie 🙂 Mnie wciągnęło…
  11. Czytajcie! Wiersze, bajki, historyjki. O warzywach, gotowaniu, pieczeniu, kucharzach i wspaniałych cukiernikach. Jeśli nie lubicie szukać na własną rękę, spójrzcie chociażby na te zestawienia: pierwsze i drugie
  12. Gotujcie…naprawdę! Gotowanie to też może być frajda. Ba! Jeśli odbywa się z dziećmi to musi być frajdą. Jeśli Cię to stresuje, bo bałagan, bo zamieszanie, bo obiadu nie zdążę zrobić, masz 2 wyjścia – wyluzować albo odpuścić 🙂 Wybierz inne aktywności! Ale jeśli nie wiesz, dlaczego warto gotować z dziećmi, przeczytaj koniecznie ten post. A jeśli nie wiesz, jak zacząć – spójrz tu!

Podobają się Wam pomysły? Mam nadzieję, że wykorzystacie je w praktyce! Pamiętajcie, że możecie bawić się też w czasie jedzenia czy zakupów. Wymyślajcie śmieszne nazwy na nowe potrawy, załóżcie się, kto rozkroi groszek na mniejsze kawałki, sprawdźcie, kto najśmieszniej umie rozgryźć pomidorka koktajlowego 🙂

potatoes-1448405_1280

ZNAJDŹ SWÓJ SPOSÓB NA NUDĘ

Jedzenie naprawdę nie musi być śmiertelnie poważne. Wiem, że nie raz słyszeliście: „nie baw się jedzeniem”, „nie mówimy z pełną buzią” czy „jedzenie to nie zabawka„. Sama jestem gorącą zwolenniczką uczenia dzieci kultury w czasie posiłków. Nie namawiam Was do zamiany kuchni w bawialnię.

Musicie tylko znaleźć Wasze rodzinne miejsce na skali: posiłek śmiertelnie poważny – rzucanie się kanapkami.

Tam jest wielki obszar do zagospodarowania. Na zabawę, rozmowę, rozluźnienie atmosfery, delikatną reklamę! Przy Coca-coli nikt nie jest poważny, bo nikt nie lubi poważnych spraw (choć są nieodłącznym elementem naszego życia). Dlaczego brokuły mają wywoływać jedynie smętne miny? No właśnie 🙂 
Dodaj do jedzenia warzyw szczyptę zabawy, a na pewno Twoje maluchy chętniej ich spróbują. Czujesz, że zabawy z warzywami dobrze Wam zrobią? To mam nadzieję, że zapisałeś się na mój newsletter, bo w swojej skrzynce znajdziesz dodatkowe pomysły na fajne zabawy z jedzeniem 🙂 W ostatnim newsletterze wysłałam Wam:

  • 5 ciekawych i prostych zabaw z warzywami w roli głównej

  • PLAKAT do samodzielnego wydrukowania, podsumowujący dzisiejszą lekcję

 

ZAPISZ SIĘ NA SZPINAKOWY NEWSLETTER

otrzymuj dodatkowe materiały dotyczące żywienia dzieci prosto na swojego maila!

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celu przesyłania mi newsletteru bloga szpinakrobibleee.pl.

 

 

A tu opis całego badania:
http://pediatrics.aappublications.org/content/138/2/e20151720